Szaleństwo mącących procentów
Moc procentów wydaje się być nieograniczona. Odpowiednio podane są w stanie sprawić, że kobieta przeciętnej urody zamienia się w piękność, a nijaki mężczyzna okazuje się mieć fantastyczne poczucie humoru i rysy prawdziwego przystojniaka.
Procenty potrafią też zmylić nawet najtęższe umysły polskiej ekonomii, o czym przekonał się pełniący obowiązki Prezesa Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek:
Skrzypek popełnił kilka błędów merytorycznych podczas przesłuchania w Sejmie. Wymienił nieżyjącego od półtora roku Wima Duisenberga jako szefa Europejskiego Banku Centralnego. Pomylił punkty procentowe z bazowymi, mówiąc, że stopy procentowe w Polsce są o 50 pkt proc. wyższe niż w strefie euro. To zdaniem niektórych ekonomistów może świadczyć o braku kompetencji do bycia szefem NBP.
Częściowo pana Skrzypka tłumaczyć może pewna przypadłość objawiająca także u innych osób. Okazuje się bowiem, że procentowa zaćma to zjawisko znacznie szersze. Nie tak dawno w którymś z programów Telewizji Polskiej S.A. usłyszałem zdanie o mniej więcej takiej treści:
W tym roku polski PKB wyniósł ponad 5%.
Powyższe jest równie sensowne co „Ford wypuścił nową wersję Mustanga o pojemności skokowej 2 kilogramów”. Produkt Krajowy Brutto wyrażany jest przecież w jednostkach monetarnych. Dla potrzeb porównawczych, PKB różnych krajów przelicza się zazwyczaj na dolara lub euro, natomiast wewnątrz kraju wyborem najbardziej intuicyjnym jest jego własna waluta. O procentach wspomina się, gdy mowa jest o dynamice PKB, czyli zmianie tego wskaźnika, zazwyczaj rozpatrywanej w perspektywie rocznej. Oczywiście spiker nie musiał tego wiedzieć ale, na litość, to nie był materiał na żywo tylko wcześniej zmontowane nagranie. Okazuje się jednak, że nawet w mediach kierujących się Misją można nie wyłapać tak prostego błędu.
Randroid przybywa z odsieczą
Ponieważ znajomość pojęcia „procentu” i miar z niego się wywodzących to podstawa do zrozumienia większości komunikatów dotyczących gospodarki, rzecz wymaga naprostowania. I tak:
- Procent
- Oznaczany przez znak „%”, jest równoznaczny z jedną setną całości, do której się odnosi. 1% z 1 to 0,01 ale 5% z 50 to 2,5. Procentu używa się zazwyczaj do wyrażania miar relatywnych w stosunku do wielkości podstawowej, określanej nominalnie, na przykład „dług publiczny przekroczył w tym roku próg 10% PKB”. Procent nadaje się też świetnie do określania dynamiki zmian danej wielkości w czasie, np. „PKB Polski wzrósł w tym roku o 5%”.
- Promil
- Oznaczany przez znak „â?°”, jest miarą identyczną co do zasady z procentem. Zamiast jednej setnej danej wielkości oznacza jednak jedną tysięczną albo też 0.1%.
- Punkt procentowy
- Oznaczany jako „p.p.”. Jednostka ta jest sposobem na uniknięcie dwuznaczności przy porównywaniu wielkości wyrażanych w procentach. Weźmy taki przykład: „inflacja w roku 2005 wyniosła 2%, a w roku 2006 4%”. Jeśli spróbujemy wyrazić zmianę inflacji, to mamy na to dwa sposoby. Możemy powiedzieć, że „inflacja w roku 2006 wzrosła o 100%”. Nie wiemy jednak, czy chodzi o to, że inflacja dwukrotnie się zwiększyła, czy też o to, że w roku 2006 wynosiła już 102%. Tutaj z pomocą przychodzą właśnie punkty procentowe, których używa się w tym drugim znaczeniu. W naszym przykładzie poprawnie będzie więc stwierdzenie „inflacja w roku 2006 była wyższa od tej z roku 2005 o 2 p.p.”. Dzięki punktom procentowym możemy w sposób nominalny wyrażać wielkości względne. Jest to o tyle ważne, że rozróżenienie pomiędzy procentem i punktem procentowym to źródło powszechnych błędów w prasie codziennej. Ekonomiści mają bowiem tendencję do skracania wypowiedzi i mówienia „procent” zamiast „punkt procentowy”. W końcu oni wiedzą co do czego się odnosi.
- Punkt bazowy
- Jest to wielkość równa jednej setnej p.p.. Jeśli oprocentowanie lokaty bankowej wzrośnie z 3,5% do 4,0%, to można powiedzieć, że zmiana wynosi 50 punktów bazowych. Błąd, który popełnił Prezes Skrzypek jest więc dość poważny. Różnica, bagatela, stukrotna.
Mam nadzieję, że trochę pomogłem tym z Was, którzy do tej pory mieli problemy w rozróżnieniu pojęć, o których pisałem. Zawsze to przyjemnie jest móc wytknąć błąd samemu Prezesowi NBP!
Utworzono: 15.01.2007, 15:29 w Od Marksa do Rothbarda, Polskie ZOO, Poranne zrzędzenie.
Komentarzy: 5 | RSS z komentarzami
Trackback URL:
http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/szalenstwo-macacych-procentow/trackback/
Komentarze
Komentarz od mrw
Kiedy: 15 stycznia, 2007, 16:59
No bez przesady. Skrzypka ma tłumaczyć, że dziennikarz się kopsnął? Jak dziennikarz zostanie szefem banku, to co innego.
Komentarz od Michał Gancarski
Kiedy: 15 stycznia, 2007, 19:12
Ja się po Skrzypku wiele nie spodziewam, inaczej nie określiłbym go jako p.o. Miałem napisać krótki tekst, w którym zestawiam wykształcenie i dorobek naukowy jego, Balcerowicza, Gronkiewicz-Waltz i kilku prezesów banków centralnych na świecie. No ale te informacje są tak naprawdę ogólnie dostępne i wielokrotnie powtórzone zostały już w profesjonalnych mediach.
Komentarz od sans merci
Kiedy: 21 stycznia, 2007, 0:51
Now evry gambler knows that the secret to survivin
Is knowin what to throw away and knowing what to keep.
cause evry hands a winner and evry hands a loser,
And the best that you can hope for is to die in your sleep.
(…)
You got to know when to hold em, know when to fold em,
Know when to walk away and know when to run.
You never count your money when youre sittin at the table.
Therell be time enough for countin when the dealins done.
Komentarz od CGC
Kiedy: 7 marca, 2007, 13:55
Jesteś pewien, że różnica między 3,5% a 4,5% to 50 punktów bazowych?
Komentarz od Michał Gancarski
Kiedy: 7 marca, 2007, 14:05
O rety, już zmieniam. Dzięki.
Skomentuj wpis