Raz, dwa, trzy. Cztery? Skądże!
Sprawdzam stronę Lecha Kaczyńskiego i upewniam się, że nie jest on prezydentem IV Rzeczypospolitej Polskiej. Odwiedzam serwis Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i na pierwszy rzut oka również nie jestem w stanie wyłowić żadnej wzmianki o IV RP, choć być może udałoby mi się to, gdyby nie zepsuta wyszukiwarka.
Wszystko wskazuje więc na to, że kraj, w którym żyję to nadal Rzeczpospolita Polska w wersji 3.0. No, może nie 3.0, raczej 3.01, 3.02 lub 3.10, w końcu jakimś przemianom twór ten ciągle podlega. Od początku kaczystowskich rządów nie nastąpiła jednak żadna zmiana ustroju. Konstytucja RP jest jaka była, proces legislacyjny wygląda podobnie, wady systemu są znane i od lat dokładnie takie same.
Wszędzie słyszę jednak o wersji czwartej, która już za momencik, już za minutkę ujrzy światło dzienne. Prace trwają, każdego tygodnia któryś z ministrów ogłasza, że kolejny etap prac został zakończony. Prawo i Sprawiedliwość próbowało wmówić mi nawet, że istnieje ktoś taki jak „Obywatel IV RP”, choć zauważyć dało się pewne spory co do prawdziwej natury tego Nowego Lepszego Człowieka.
Sio!
Przyznam, że całą sytuację uważam za irytującą i to nie ze względu na dysonans poznawczy, któremu siłą rzeczy podlegam. Mogę spokojnie funkcjonować w rzeczywistości, w której pojęcia duplikują się i nakładają na siebie. Rywalizację pomiędzy memami uważam nawet za stan naturalny i pożądany. Wydaje mi się jednak, że język będący w użyciu w dużym stopniu determinuje kształt i kierunek debaty, a przecież każda w miarę zdrowa demokracja jest właśnie czymś takim – wielką dyskusją. Jeśli więc pozwalamy na zanieczyszczenie języka, to psujemy też polityczny dyskurs, w którym uczestniczymy.
Pojęcie „IV RP” jest właśnie takim przeszkadzającym pyłem, pozbawionym poznawczej wartości memem, który niesie ze sobą przykre skojarzenia z bliżej nieokreślonym Układem, szarą siecią i odnową moralną przeprowadzaną przy współudziale populistycznej partii składającej się z przestępców i kombinatorów. Odnowy jak nie było tak nie ma, pierwsze afery wychodzą na jaw, a najgłośniejszymi inicjatywami rządu w ostatnich miesiącach były, patrząc chronologicznie, propozycja faszyzacji polskich szkół publicznych poprzez przymusową munduryzację uczniów oraz częściowa dekonspiracja agentów polskiego wywiadu, przeprowadzona przez człowieka, który nadal wierzy, że jego przeznaczeniem jest wielkość.
Przydatne pojęcie? E tam.
Natknąłem się na pogląd, że „IV RP” jest terminem o tyle przydatnym, że pozwala na obśmianie praktycznych przejawów implementacji samej idei. Nie zgadzam się z tym. Duża część społeczeństwa nadal uważa „IV RP” za dobry pomysł, czego najlepszym dowodem są ciągle wysokie notowania partii braci Kaczyńskich. Jeśli podtrzymujemy więc życie pisowskiego mema, to podtrzymujemy także wszystkie skojarzenia z nim związane, nie tylko te negatywne.
Być może kaczystom, tak jak Microsoftowi w przypadku Visty, uda się wreszcie wypuścić na rynek produkt finalny w nowej wersji min. po to, by jednocześnie powiadomić o trwających pracach nad pierwszym dużym pakietem poprawek. Jednak póki co nadal korzystamy ze starego systemu i nie ma powodu by twierdzić, że jest inaczej. Mówię to ja, zdeklarowany obywatel III Reczypospolitej Polskiej.
Utworzono: 27.02.2007, 13:54 w Polskie ZOO, Poranne zrzędzenie.
Komentarzy: 6 | RSS z komentarzami
Trackback URL:
http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/raz-dwa-trzy-cztery-skadze/trackback/
Komentarze
Komentarz od Michał B
Kiedy: 27 lutego, 2007, 16:39
Elo:)
Nie wydaje mi się żeby tego złosliwego mema udało się wykorzenić jakimkolwiek tekstem krytycznym. IV RP weszła już do języka potocznego i tylko czas moze zweryfikować jakie znaczenie przyjmie. Mam nadzieję, że będzie miało ono wydźwięk raczej ironiczny.
A jak już przyjdzie do zmiany numerka to przejdziemy odrazu do V.
Pozdr
Komentarz od Michał B
Kiedy: 27 lutego, 2007, 16:41
Albo XII. XII jest fajna:)
Komentarz od Michał Gancarski
Kiedy: 27 lutego, 2007, 19:09
@Michał B
Wpadłeś na znakomity pomysł. Z memem można walczyć na trzy sposoby:
1. Próbować wygasić go poprzez świadome ignorowanie, co oznacza też powstrzymanie się od krytyki. Ten sposób jest właściwie skazany na porażkę. Nawet gdyby wszyscy przeciwnicy idei „IV RP” umówili się, że nie reagują i nie używają tego wyrażenia, to pozostaliby zwolennicy, którym od tej pory poszłoby znacznie łatwiej w wyniku braku sprzeciwu. Do mema przyklejałyby się więc tylko skojarzenia pozytywne.
2. Krytykować i mieć nadzieję na to, że skojarzenia negatywne przeważą nad pozytywnymi. Tutaj sam nie wróżę sukcesu. Przede wszystkim, jeśli krytykujemy mema, którego nie lubimy, to wzmacniamy jego obecność. Skojarzenia z nim związane nie są już tak jednoznacznie pozytywne ale sam mem zyskuje na sile.
3. Próbujemy wyłowić jakąś charakterystyczną, ważną cechę mema i zaśmiecamy przestrzeń memami konkurencyjnymi ze względu na tę właśnie cechę. To chyba jedyny sposób, który ma duże szanse na powodzenie. Jeśli chcesz rozbić grupę o skrajnych poglądach, to najlepiej wprowadzić w jej szeregi kogoś, kto będzie miał poglądy bardzo podobne ale nie do końca identyczne. W ten sposób zainicjować można wewnętrzną walkę w obrębie grupy, zamiast jednoczyć ją w obliczu wspólnego wroga (co stałoby się w scenariuszu drugim).
XII RP jest więc bardzo sprytnym pomysłem! Gdyby wylansować kilkanaście kolejnych Rzeczypospolitych i wskazać w przypadku każdej z nich coś wyróżniającego ale podobnego w założeniach z podstawami koncepcji „IV RP” (jakaś walka z Układem czy z czerwoną siecią), to być może udałoby się ją osłabić poprzez zgubienie w tłumie koncepcji podobnych.
Komentarz od Michał B
Kiedy: 28 lutego, 2007, 14:00
Jest coś, co doskonale oddaje charakter obecnej władzy – śmiertelna powaga i zacięta mina. Owszem są rzeczy ważne i poważne, ale to nie znaczy że należy do nich podchodzić tak, jakby wszystkich miały przygnieść (może to się wiązać z historią pewnego księzyca). Więc postanawiam w dyskursie zająć raczej pozycję prześmiewczą, niż jakąś inną. Nie umniejszam analizie naukowej problemu, ale jestem zwolennikiem prostoty. Synteza powinna dać się ując w kilku prostych zdaniach.
A wobec tego co wyżej napisaleś proponuję następną RP: ?ąmiejżelkową. (Żelki moga być w kształcie dowolnym, nawet ptactwa wodnego) Postuluję zdecydowaną obniżkę produktów firmy Haribo. Może wraz z nimi przeniknie do Polski trochę wartości takich jak rzetelność (bo żelki w końcu), dobry smak i inne takie tam od nieulubionych sąsiadów niektórych prezydentów:) (i nie mam na myśli oktober fest ani tyrolskich gaci)
Komentarz od mrw
Kiedy: 5 marca, 2007, 11:04
ABC memetyki stosowanej: zwalczanie mema przez krytykę nie ma szans na powodzenie. Jedyny skuteczny sposób to wprowadzenie silniejszego mema, który wyruguje tamtego.
Komentarz od Michał Gancarski
Kiedy: 5 marca, 2007, 13:47
@mrw
Czyli coś w rodzaju scenariusza numer trzy (wiele memów konkurujących), żeby nie stworzyć potwora, który co prawda zjadł poprzednią mendę (np. internetową) ale jest jeszcze trudniejszy do opanowania.
Czy w literaturze S-F, prócz „Czarnych oceanów” jest coś o tworzeniu i wyciszaniu trendów na dużą skalę?
Skomentuj wpis