Main menu:

Wyszukaj

Kategorie

Archiwum

Poranne zrzędzenie (1)

Jeden

„Andrzeja Leppera nowy pomysł na biopaliwa” (Rzeczpospolita):

Według resortu rolnictwa można wprowadzić większe ulgi w akcyzie na biopaliwa bez naruszania unijnego prawa. Jeśli tak się stanie, produkcja ekologicznego diesla znowu stanie się w Polsce opłacalna

(…)

Lepper podkreślił, że rozporządzenie MF trzeba zmienić, bo nie pozwoli ono na rozwój polskiego rynku biopaliw. – Propozycja resortu rolnictwa pozwala odblokować rynek, bo podnosi zwolnieniaw akcyzie. Rolnicy nie będą się musieli bać o skup rzepaku – cieszy się Tomasz Pańczyszyn, dyrektor Krajowej Izby Biopaliw.

(…)

Dodaje jednak, że ulgi w akcyzie są tylko rozwiązaniem tymczasowym i by rynek mógł się stabilnie rozwijać, potrzebny jest wieloletni program wsparcia produkcji biopaliw.

Czyli:

  1. Produkcja biodiesla nie jest w tym momencie opłacalna.
  2. Lepperowi ubzdurało się, że rynek biopaliw musi się w Polsce rozwinąć (za pieniądze podatników? po co?).
  3. Rolnicy muszą bać się o zbyt dla swoich produktów. Przerażające! Przecież nie może być tak, żeby czyjś zysk zależał od tego, co chcą kupić konsumenci. Prawda?

Mam pomysł. Obniżamy akcyzę na wszystkie rodzaje paliwa do jednego, minimalnego w świetle regulacji europejskich poziomu, obejmujemy je najniższą możliwą stawką VATu, rezygnujemy z dopłat do upraw rolnych, zwłaszcza tych przeznaczonych na komponenty do paliw i pozwalamy ludziom zdecydować, jakiego paliwa chcą używać. Zobaczymy co się komu opłaci.

Aha, gdyby boski Andrzej przepchnął jednak ten kawałek legislacji, który pieniądze zabrane w podatkach kasjerce z hipermarketu nakaże przekazywać tłustym rolniczym lobbystom, którzy najwidoczniej są na tyle kiepskimi biznesmenami, że nie są w stanie sprzedać uprawianego przez siebie rzepaku, to przynajmniej wiadomo będzie, na kogo nasłać piekarzy i/lub ekologów. Dotowany rzepak dziko na drzewach nie rośnie, mówimy o produkcji na skalę przemysłową. Albo więc część rolników zrezygnuje z innych upraw (np. pszenicy) i mąka zdrożeje, albo też trzeba będzie wykarczować kawałek lasu by zdobyć przestrzeń na nowe pola. Przyznam, że paradoks ekologicznego paliwa, do produkcji którego niezbędne jest usunięcie kawałka lasu, wydaje mi się cholernie zabawny.

Dwa

„Londyn i Warszawa walczą o spółki” (Rzeczpospolita)

Rozpoczyna się rywalizacja o względy emitentów między giełdą londyńską i warszawską. Jutro przedstawiciele obu parkietów na konkurencyjnych konferencjach będą przekonywać spółki, że warto być notowanym właśnie u nich. Pierwszy raz przedstawiciele londyńskiej giełdy będą na taką skalę zachęcać polskie spółki do debiutu na Alternative Investment Market (AIM) przeznaczonym dla mniejszych przedsiębiorstw.

Europejskie rynki finansowe integrują się w coraz większym stopniu. Zyskują także mniejsze przedsiębiorstwa. Dobrze, dobrze. Oby tak dalej.

Trzy

„Polskie hipermarkety pod pręgierzem Samoobrony” (Rzeczpospolita)

Projekt Samoobrony o handlu wielkopowierzchniowym, który 1 marca po kosmetycznych poprawkach w komisjach ma teraz trafić na plenarne posiedzenie Sejmu wprowadza reglamentację niezwykle surową – twierdzi partner w kancelarii prawniczej Clifford Chance, radca prawny Polskiej Rady Centrów Handlowych

Całość warta przeczytania. Oczywiście chodzi o to, że ludzie wolą być obsługiwani przez większe placówki i część mniejszych sklepów pada. Zamiast więc poszukać nowych dróg dotarcia do klienta, próbują rękami Samoobrony załatwić sobie ochronę przed konkurencją. Moją reakcją będzie, oczywiście, postępująca rezygnacja z korzystania z małych sklepów na rzecz obiektów wielkopowierzchniowych. Nie potrzebuję chłopskich filozofów z partii kierowanej przez cynika z sądowymi wyrokami, by mówili mi gdzie mam robić zakupy. Jeśli ktoś chce, bym coś u niego kupił, musi mnie do tego sam przekonać. Liczą się ceny, jakość i szybkość obsługi. Zapraszam do walki.

Cztery

„Przez UE podrożeją mrożone truskawki i dżem” (Dziennik)

Unia chce znieść cło na tanie chińskie truskawki. Zamiast niego ma ustanowić cenę minimalną, poniżej której nie będą mogły być sprowadzane. Producenci owoców marzą o tym, by ceny były jak najwyższe. Ale wtedy zapłacimy więcej za mrożonki i dżemy.

(…)

Ale przeszkadza to rodzimym producentom, którzy uznali, że za dużo tracą na tym interesie. Bo żeby sprzedawać swoje owoce, musieli obniżyć ceny. Skarżyli się Unii tak długo, aż ta wprowadziła na chińskie owoce bardzo wysokie cło.

Pozorna liberalizacja. Znosimy cła ale wprowadzamy nową barierę, która efekt daje taki sam. Mam was, europejscy rolnicy, gdzieś. Jeśli nie potraficie walczyć z zagraniczną konkurencją, to pozamieniajcie pola na korty tenisowe i parki rozrywki. Albo sprzedajcie ziemię komuś, kto będzie w stanie wykorzystać ją w sposób zyskowny, np. budując ładne osiedle szeregowych domków. Skoro wy nie macie litości dla mojego portfela, to ja nie mam zamiaru pochylać się nad waszymi, spasionymi na unijnych subsydiach, tyłkami.

Pięć

„Przedsiębiorca dostanie zasiłek na chore dziecko” (Dziennik)

Prowadzisz działalność gospodarczą, a Twoje dziecko lub ktoś bliski poważnie choruje? ZUS musi zapłacić Ci za zwolnienie na opiekę nad nim. Tak orzekł Trybunał Konstytucyjny, którego o wyjaśnienie przepisów poprosił poznański sąd.

Płacisz – dostajesz. Normalka. Można to jednak rozwiązać znacznie lepiej czyli usunąć z drogi ZUS, choćby poprzez możliwość dobrowolnego wypisania się z systemu. Przedsiębiorcy o siebie zadbają. Za składki, które odprowadzają, wynajęliby opiekunkę, opłacili fundusz inwestycyjny na poczet emerytury i jeszcze zostałoby coś na ubezpieczenie medyczne i wypad do teatru.

Sześć

„Wypłaty gotówki w banku wreszcie za darmo” (Dziennik)

Koniec z pobieraniem opłat za to, że chcemy własne pieniądze wypłacić z konta w oddziale banku. Uprawomocnił się właśnie wyrok sądu, który uznał to za niezgodne z prawem. Jeśli banki nie zrezygnują z prowizji, zapłacą wysokie kary.

Idiotyzm. Banki odbiją sobie utracone wpływy gdzieś indziej. Być może spadnie oprocentowanie rachunków, być może wzrosną koszty prowadzenia kont albo prowizje za wypłaty z bankomatów. Być może polityka udzielania kredytów ulegnie delikatnemu zaostrzeniu.

Różne banki w różny sposób rozkładają obciążenia opłatami, kierują też swoją ofertę do różnego rodzaju klientów. Istnieją banki tanie i wygodne dla detalistów o stosunkowo niewielkich dochodach, jak mBank, są też banki droższe, o innej jakości obsługi, dające możliwość wypicia kawy w trakcie rozmowy na temat rachunku dla VIPa, jak Citi. Pozwólmy im po prostu konkurować. Walka o klienta to nie tylko cena. To starcie na poziomie modelu biznesowego, sposobu obsługi klienta, struktury organizacji, metod zarządzania. Wspomniane w artykule orzeczenie sprawi jedynie, że klient nadal będzie płacił (przeciętnie) tyle samo ile do tej pory, za to będzie miał mniejszy wybór co do pożądanego przez siebie modelu pobierania opłat.

Czy ktoś tu w ogóle spytał klientów o zdanie? Być może niektórzy woleli wyższe opłaty w oddziałach w zamian za niższe prowizje od pożyczek konsumpcyjnych? Nie każdy chodzi do oddziału swojego banku (jako klient mBanku nie mogę nawet tego zrobić). Przypominam, że Polska jest krajem pełnym internautów.

Siedem

„My jedziemy, Słowacja pędzi” (Interia/PAP)

Produkt Krajowy Brutto Słowacji wzrósł w 2006 r. o rekordowe 8,3 proc. rok do roku, wobec wzrostu o 6,0 proc. w 2005 r. – podał we wtorek słowacki urząd statystyczny (Statisticky Urad Slovenskej Republiky).

Najlepszy rok od 17 lat? Zasługa kaczystów? Polska wykonująca tygrysi skok (słowa minister Gilowskiej)? Co za brednie. Jesteśmy w ogonie grupy państw, z którymi chcielibyśmy się porównywać. No ale ważne jest, że jesteśmy solidarni, a nie liberalni, jak Słowacja, która odważnymi reformami systemu podatkowego (min. liniowy system z jedną stawką VATu, CITu i PITu, na poziomie 19%) zapewniła sobie dobre podstawy do dalszego wzrostu. Jak oni to zrobili?

Koniecznie przeczytajcie całość.

Skomentuj wpis