<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Doktor Judym? Nie, dziękuję.</title>
	<atom:link href="http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/doktor-judym-nie-dziekuje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/doktor-judym-nie-dziekuje/</link>
	<description>niezależny blog wygadanego randroida</description>
	<lastBuildDate>Sun, 23 Sep 2007 20:51:21 -0700</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Michał Gancarski</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/doktor-judym-nie-dziekuje/comment-page-1/#comment-18</link>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Jan 2007 17:53:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://gancarski.com/philosophy/doktor-judym-nie-dziekuje/#comment-18</guid>
		<description>Ty nie wstawiasz żadnego Judyma zamiast łże-Judyma, Ty robisz coś jeszcze innego. Ustawiasz na ringu kolejnego zawodnika - stereotypowego chciwca, podobnego do któregoś z członków zarządu sanatorium.

Napisałem, że wolałbym nie być obsługiwany przez kogoś targanego poczuciem misji, tylko przez osobę, która będzie skuteczna ze względu na swój profesjonalizm i motywację, w której nie musi być żadnego altruizmu. Stwierdziłem to wyraźnie, co umyślnie ignorujesz albo przeinaczasz w obu swoich komentarzach. W każdym razie nie będę miał lekarzowi za złe tego, że główną jego motywacją jest chęć zarobienia na siebie i swoich bliskich.

&quot;Ludzi bezdomnych&quot; przeczytałem, choć już nie w liceum, a ostatnie kilkanaście stron bardziej przeskanowałem niż uważnie wchłonąłem. Judym z mojego tekstu jest Judymem Żeromskiego, a nie żadną łże-wersją. Przerysowałem go tylko w jednym miejscu i to nawet nie do końca. On przecież miał zapał i cechy społecznika, czuł też, że dobro własne i dobro czyjeś to dwie rzeczy, pomiędzy którymi panował będzie konflikt. Nie jest to dziwne, skoro jego poglądy miały źródła znacznie głębsze i żaden kryształ z niego nie był. Książki mogę dokładnie nie pamiętać ale krótki opis mrocznego kawałka Judymowej duszy solidnie utkwił mi w pamięci. Może dlatego, że idealnie wpasował mi się w stereotyp takich ludzi.

Nie wiem czy to będzie jakiś argument ale wspomniałem o tej dyskusji mojej znajomej - lekarce. Pracowała zarówno w placówkach publicznych jak i prywatnych. Jest dobrym lekarzem ale jest też lekarzem takim, jakiego chciałbym odwiedzić w roli pacjenta. Zarabia na siebie i swoje dziecko i nie ma żadnego poczucia misji, choć lubi swoją pracę i lubi leczyć. Po prostu jest profesjonalistką. Ona również, wyobraź sobie, wolałaby być leczona przez osobę swojego pokroju. Przecież nie ma powodu by sądzić, że typ misjonarza byłby skuteczniejszy.

Tyle ode mnie, myślę że wyjaśniłem co miałem do wyjaśnienia. Oczywiście jako dobry gospodarz zostawiam Ci prawo do ostaniego słowa, łącznie z dalszymi oskarżeniami o nieznajomość tekstów, które wspomniałem :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ty nie wstawiasz żadnego Judyma zamiast łże-Judyma, Ty robisz coś jeszcze innego. Ustawiasz na ringu kolejnego zawodnika &#8211; stereotypowego chciwca, podobnego do któregoś z członków zarządu sanatorium.</p>
<p>Napisałem, że wolałbym nie być obsługiwany przez kogoś targanego poczuciem misji, tylko przez osobę, która będzie skuteczna ze względu na swój profesjonalizm i motywację, w której nie musi być żadnego altruizmu. Stwierdziłem to wyraźnie, co umyślnie ignorujesz albo przeinaczasz w obu swoich komentarzach. W każdym razie nie będę miał lekarzowi za złe tego, że główną jego motywacją jest chęć zarobienia na siebie i swoich bliskich.</p>
<p>&#8222;Ludzi bezdomnych&#8221; przeczytałem, choć już nie w liceum, a ostatnie kilkanaście stron bardziej przeskanowałem niż uważnie wchłonąłem. Judym z mojego tekstu jest Judymem Żeromskiego, a nie żadną łże-wersją. Przerysowałem go tylko w jednym miejscu i to nawet nie do końca. On przecież miał zapał i cechy społecznika, czuł też, że dobro własne i dobro czyjeś to dwie rzeczy, pomiędzy którymi panował będzie konflikt. Nie jest to dziwne, skoro jego poglądy miały źródła znacznie głębsze i żaden kryształ z niego nie był. Książki mogę dokładnie nie pamiętać ale krótki opis mrocznego kawałka Judymowej duszy solidnie utkwił mi w pamięci. Może dlatego, że idealnie wpasował mi się w stereotyp takich ludzi.</p>
<p>Nie wiem czy to będzie jakiś argument ale wspomniałem o tej dyskusji mojej znajomej &#8211; lekarce. Pracowała zarówno w placówkach publicznych jak i prywatnych. Jest dobrym lekarzem ale jest też lekarzem takim, jakiego chciałbym odwiedzić w roli pacjenta. Zarabia na siebie i swoje dziecko i nie ma żadnego poczucia misji, choć lubi swoją pracę i lubi leczyć. Po prostu jest profesjonalistką. Ona również, wyobraź sobie, wolałaby być leczona przez osobę swojego pokroju. Przecież nie ma powodu by sądzić, że typ misjonarza byłby skuteczniejszy.</p>
<p>Tyle ode mnie, myślę że wyjaśniłem co miałem do wyjaśnienia. Oczywiście jako dobry gospodarz zostawiam Ci prawo do ostaniego słowa, łącznie z dalszymi oskarżeniami o nieznajomość tekstów, które wspomniałem :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: wo</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/doktor-judym-nie-dziekuje/comment-page-1/#comment-17</link>
		<dc:creator>wo</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Jan 2007 12:17:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://gancarski.com/philosophy/doktor-judym-nie-dziekuje/#comment-17</guid>
		<description>&quot;Przekręciłeś też to, co napisałem. Ja stwierdziłem tylko...&quot;

Niezupełnie. Stwierdziłeś tylko,Â że nie chciałbyś być leczony przez Judyma. A że prawdopodobnie w ogóle nie znałeś ksiażki, to opisałeś Judyma na podstawie sekrecji wyssanych z palucha, a nie na podstawie opisu Żeromskiego. Ja nie przekręciłem tego co napisałeś tylko podstawiłem Judyma w miejsce łże-Judyma. Na koniec zapolemizuję z Tobą w tym samym stylu - &quot;Jak napisała Ayn Rand, Gancarski ściemnia&quot;. I Ayn Rand jest tu dla mnie tylko punktem wyjścia a jej słowa idealnie wpasowały się w moją tezę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Przekręciłeś też to, co napisałem. Ja stwierdziłem tylko&#8230;&#8221;</p>
<p>Niezupełnie. Stwierdziłeś tylko,Â że nie chciałbyś być leczony przez Judyma. A że prawdopodobnie w ogóle nie znałeś ksiażki, to opisałeś Judyma na podstawie sekrecji wyssanych z palucha, a nie na podstawie opisu Żeromskiego. Ja nie przekręciłem tego co napisałeś tylko podstawiłem Judyma w miejsce łże-Judyma. Na koniec zapolemizuję z Tobą w tym samym stylu &#8211; &#8222;Jak napisała Ayn Rand, Gancarski ściemnia&#8221;. I Ayn Rand jest tu dla mnie tylko punktem wyjścia a jej słowa idealnie wpasowały się w moją tezę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Gancarski</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/doktor-judym-nie-dziekuje/comment-page-1/#comment-13</link>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 Jan 2007 22:49:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://gancarski.com/philosophy/doktor-judym-nie-dziekuje/#comment-13</guid>
		<description>Żeromski posłużył mi tylko za wyjście do dalszego pisania i nie był nawet głównym motorem do stworzenia tego wpisu. Po prostu idealnie się wpasował.

Nie uważam, by istniała sprzeczność pomiędzy działaniem na rzecz innych, a działaniem na rzecz własną. Gospodarka rynkowa działa w oparciu o połączenie tych rzeczy. Czy piekarz, od którego kupujesz chleb, piecze go dla dobra społeczeństwa?  Nie, on robi to, by utrzymać siebie i swoją rodzinę. Czy kupujesz od niego bo czujesz się zobowiązany? Nie, po prostu akceptujesz ofertę, a musisz jeść. Obaj kierujecie się własnym interesem, a mimo to powstaje dobro wspólne, bo wzajemnie zaspokajacie swoje potrzeby. Gdy kupujesz chleb, zadowolony jest zarówno piekarz jak i Ty. Obaj bowiem dostajecie w tej transakcji więcej niż poświęcacie (wedle subietkywnego wartościowania), inaczej transakcja by się nie odbyła.

Podobnie z lekarzami. Judym nie miał racji. Lekarz dba o swoje dobro gdy pracuje, bo z tej pracy może utrzymywać rodzinę. Jednocześnie ratuje życie innym, którzy tak czy inaczej go opłacają. Nie istnieje też sprzeczność pomiędzy robieniem czegoś z pasji i zarabianiem. Stan, w którym obie rzeczy można pogodzić jest dla mnie stanem idealnym. Czy znasz kogoś wybitnego, kogoś naprawdę dobrego w tym co robi, kto robi to bez przekonania? Kto w to nie wierzy?

Nie sądzę, by dało się przetrwać w psychicznym zdrowiu zapracowując się przy czymś, czego się nie lubi. Sądzę, że to jest właśnie powodem wypalania się ludzi w młodym wieku. Osoba, która kocha robić to, na czym zarabia, może pracować do późnej starości. Spójrz na aktorów. Na Hanuszkiewicza, na Nicholsona, na zmarłą Bielicką.

Przekręciłeś też to, co napisałem. Ja stwierdziłem tylko, że nie chcę być leczony przez osobę, która czuje, że ma wobec mnie misję jeśli mogę być leczony przez kogoś, kto po prostu chce mi pomóc ale też wie, że zostanie wynagrodzony. Wydaje mi się, że uważasz, że istnieje tutaj jakaś sprzeczność. Dla mnie jej nie ma.

Na koniec: problem ścieków jest problemem tzw. efektów zewnętrznych. Ekonomia rozwiązała go, proponując ich urynkowienie. Jedną z implementacji są prawa do emisji CO2, którymi można handlować na rynku międzynarodowym. O problemie efektów zewnętrznych i efektywnej alokacji z pewnością jeszcze napiszę, a już napewno będzie się on przewijał się przez większość tekstów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Żeromski posłużył mi tylko za wyjście do dalszego pisania i nie był nawet głównym motorem do stworzenia tego wpisu. Po prostu idealnie się wpasował.</p>
<p>Nie uważam, by istniała sprzeczność pomiędzy działaniem na rzecz innych, a działaniem na rzecz własną. Gospodarka rynkowa działa w oparciu o połączenie tych rzeczy. Czy piekarz, od którego kupujesz chleb, piecze go dla dobra społeczeństwa?  Nie, on robi to, by utrzymać siebie i swoją rodzinę. Czy kupujesz od niego bo czujesz się zobowiązany? Nie, po prostu akceptujesz ofertę, a musisz jeść. Obaj kierujecie się własnym interesem, a mimo to powstaje dobro wspólne, bo wzajemnie zaspokajacie swoje potrzeby. Gdy kupujesz chleb, zadowolony jest zarówno piekarz jak i Ty. Obaj bowiem dostajecie w tej transakcji więcej niż poświęcacie (wedle subietkywnego wartościowania), inaczej transakcja by się nie odbyła.</p>
<p>Podobnie z lekarzami. Judym nie miał racji. Lekarz dba o swoje dobro gdy pracuje, bo z tej pracy może utrzymywać rodzinę. Jednocześnie ratuje życie innym, którzy tak czy inaczej go opłacają. Nie istnieje też sprzeczność pomiędzy robieniem czegoś z pasji i zarabianiem. Stan, w którym obie rzeczy można pogodzić jest dla mnie stanem idealnym. Czy znasz kogoś wybitnego, kogoś naprawdę dobrego w tym co robi, kto robi to bez przekonania? Kto w to nie wierzy?</p>
<p>Nie sądzę, by dało się przetrwać w psychicznym zdrowiu zapracowując się przy czymś, czego się nie lubi. Sądzę, że to jest właśnie powodem wypalania się ludzi w młodym wieku. Osoba, która kocha robić to, na czym zarabia, może pracować do późnej starości. Spójrz na aktorów. Na Hanuszkiewicza, na Nicholsona, na zmarłą Bielicką.</p>
<p>Przekręciłeś też to, co napisałem. Ja stwierdziłem tylko, że nie chcę być leczony przez osobę, która czuje, że ma wobec mnie misję jeśli mogę być leczony przez kogoś, kto po prostu chce mi pomóc ale też wie, że zostanie wynagrodzony. Wydaje mi się, że uważasz, że istnieje tutaj jakaś sprzeczność. Dla mnie jej nie ma.</p>
<p>Na koniec: problem ścieków jest problemem tzw. efektów zewnętrznych. Ekonomia rozwiązała go, proponując ich urynkowienie. Jedną z implementacji są prawa do emisji CO2, którymi można handlować na rynku międzynarodowym. O problemie efektów zewnętrznych i efektywnej alokacji z pewnością jeszcze napiszę, a już napewno będzie się on przewijał się przez większość tekstów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: wo</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/zabie-udka/blog/doktor-judym-nie-dziekuje/comment-page-1/#comment-11</link>
		<dc:creator>wo</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jan 2007 23:36:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://gancarski.com/philosophy/doktor-judym-nie-dziekuje/#comment-11</guid>
		<description>Strasznie strywializowałeś &quot;Ludzi bezdomnych&quot;. Nie mam w domu egzemplarza, ale ZTCP to nie jest tak, że Judym uważa, że &quot;nie można dbać o własne dobro, a jednocześnie czynić dobrze innym&quot;. On przecież próbuje się jakoś ustawić, najpierw otwiera komercyjny gabinet - ale interes kiepsko idzie - a potem pracuje w sanatorium. I tam w końcu odkrywa, że to sanatorium po pierwsze okrada własnych bogatych klientów, bo całe działa na zasadzie jednej wielkiej grandy, a w dodatku wylewając syfy prosto do zbiornika wodnego przyczynia się do wzrostu chorób zakaźnych w okolicy. I kto wie, czy Judym jednak nie łyknąłby żaby, gdyby nie to że jego szef jest totalnym idiotą i chamem, więc Judym w końcu musi mu wygarnąć prawdę o tym calym układzie.

Myślę, że jednak wolałbyś być leczony przez lekarza, który ma zbyt przerośnięty gruczoł sumienia by uczestniczyć w grandzie mającej Ci przynieść szkodę. Wolałbyś go w każdym razie od kutafona gotowego zrobić wszystko dla kasy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Strasznie strywializowałeś &#8222;Ludzi bezdomnych&#8221;. Nie mam w domu egzemplarza, ale ZTCP to nie jest tak, że Judym uważa, że &#8222;nie można dbać o własne dobro, a jednocześnie czynić dobrze innym&#8221;. On przecież próbuje się jakoś ustawić, najpierw otwiera komercyjny gabinet &#8211; ale interes kiepsko idzie &#8211; a potem pracuje w sanatorium. I tam w końcu odkrywa, że to sanatorium po pierwsze okrada własnych bogatych klientów, bo całe działa na zasadzie jednej wielkiej grandy, a w dodatku wylewając syfy prosto do zbiornika wodnego przyczynia się do wzrostu chorób zakaźnych w okolicy. I kto wie, czy Judym jednak nie łyknąłby żaby, gdyby nie to że jego szef jest totalnym idiotą i chamem, więc Judym w końcu musi mu wygarnąć prawdę o tym calym układzie.</p>
<p>Myślę, że jednak wolałbyś być leczony przez lekarza, który ma zbyt przerośnięty gruczoł sumienia by uczestniczyć w grandzie mającej Ci przynieść szkodę. Wolałbyś go w każdym razie od kutafona gotowego zrobić wszystko dla kasy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
