¡Viva el mercado!
Uwielbiam gospodarkę rynkową. Naprawdę. Uwielbiam to, że człowiek jest w stanie sprowadzić do poziomu produktu praktycznie wszystko, co posiada i z czym ma do czynienia. Ciało, duszę, ideologię, religię. “Ale stary, co w tym takiego dobrego?” - zapytacie. Otóż popkulturalna warstwa, która wyłania się wszędzie tam gdzie stosunki gospodarcze ulegają liberalizacji, jest w stanie zneutralizować pierwotny przekaz dowolnego symbolu. Może też nadać mu znaczenie zupełnie nowe, a wszystko to z całą mocą marketingowej, bardzo twórczej przecież, machiny.
Utworzono: 10.01.2007, 02:36 w Od Marksa do Rothbarda, Umiłowanie Zofii, Wino i śpiew, Zabawy grupowe.
Komentarzy: 3 | RSS z komentarzami