<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: System braku systemu</title>
	<atom:link href="http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/</link>
	<description>O rzadkości zasobów i o tym jak sobie z nią radzimy</description>
	<lastBuildDate>Sat, 23 Aug 2008 22:49:46 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: &#187; Trzeci filar to coś&#160;więcej &#171; Ekonomia obfitości</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-65</link>
		<dc:creator>&#187; Trzeci filar to coś&#160;więcej &#171; Ekonomia obfitości</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Jan 2008 13:13:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-65</guid>
		<description>[...] uwaga w pewien sposób wiąże się z tekstem o systemach i naszym sposobie myślenia. Jak widać, nawet doradcy finansowi z firmy o ugruntowanej na rynku pozycji potrafią przestawić [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] uwaga w pewien sposób wiąże się z tekstem o systemach i naszym sposobie myślenia. Jak widać, nawet doradcy finansowi z firmy o ugruntowanej na rynku pozycji potrafią przestawić [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Gancarski</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-64</link>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Jan 2008 10:31:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-64</guid>
		<description>PRLu bym do tego nie mieszał. Istnieją przykłady krajów z byłego bloku wschodniego, w których rynek wygląda inaczej. Czesi płacą teraz z własnej kieszeni za podstawowe rzeczy, jak pobyt w szpitalu czy wizyta u lekarza. Z drugiej strony kraje, które u siebie komunizmu nie zaznały (dla przykładu: Kanada) potrafią mieć systemy typu single payer.

Kanada jest dla nas ciekawym przypadkiem o tyle, że przy podobnym do polskiego sposobie organizacji rynku medycznego i nieporównywalnie wyższych wydatkach na jednego mieszkańca nie pozbyła się problemów spotykanych u nas, takich jak długie okresy oczekiwania na zabieg. Wskazuje to na strukturę systemu jako na przyczynę problemu i pozwala zapomnieć o brakach w finansowaniu, na które ciągle narzekają lekarze z publicznych placówek czy urzędnicy z NFZtu bezradnie rozkładający ręce. System typu single payer zawsze będzie niedofinansowany, ta cecha jest konsekwencją samej jego koncepcji. Skoro nie istnieje efektywny mechanizm racjonowania, to pula dostępnych usług ulegnie szybkiemu wyczerpaniu.

Jeśli chodzi o podejście społeczeństwa do rynku medycznego, to te same strachy, o których piszesz, mogą się przecież pojawić choćby w przypadku mieszkania. &quot;A co jeśli nie będzie mnie stać na kredyt hipoteczny?&quot;. Wydaje mi się, że dobrze zidentyfikowałeś przyczyny ale ja bym pogrzebał jeszcze głębiej.

Operacje i usługi medyczne są drogie nie dlatego, że drogie być muszą. Ich ceny to pochodna naszego sposobu myślenia, który kieruje nas ku ubezpieczeniom zamiast ku własnemu portfelowi. Istnieją przecież fragmenty rynku, które pokazują, że nie należy bać się prywatyzacji. Mówię o weterynarii (zarówno na wsiach jak i w miejskich klinikach dla zwierząt domowych), chirurgii plastycznej i stomatologii. Wszystkie one przeżywają rozkwit charakterystyczny dla pozostałych fragmentów gospodarki. Jakość się podnosi, konkurencja działa, pojawia się coraz większy wybór, następuje cenowa segmentacja. Gdzie tkwi różnica? W przypadku każdej z tych dziedzin płacimy z własnej kieszeni, a pacjent posiada znacznie większy wybór co do dostawcy i kontrolę nad przebiegiem wykonywania usługi.

I tutaj mała dywagacja:

Finansowanie większości usług z polis (czy to dostarczanych prywatnie czy przez organizacje typu NFZ) powoduje, że rynek zalewany jest pieniędzmi znajdującymi się poza bezpośrednią kontrolą płacącego. Płatnikami są firmy ubezpieczeniowe, co zmienia całkowicie kształt efektywnego popytu. Pacjenci nie myślą o cięciu kosztów (bo nie płacą bezpośrednio), więc dostawcy w mniejszym stopniu konkurują cenami samych zabiegów, a w większym np. wysokością abonamentów. W ten sposób działa większa część światowego rynku, co z kolei wpływa na sposób działania dostawców sprzętu, leków i reszty infrastruktury. Skupiają się oni na jakości i skuteczności swoich produktów ale o efektywności cenowej myślą w mniejszym stopniu.

Nie chcę się za bardzo wypuszczać na obszar, którego dobrze nie zbadałem ale wydaje mi się, że różnica pomiędzy płaceniem poprzez polisę i z własnej kieszeni zasadza się na dystrybucji ryzyka. Wiadomo, że chorób nie planujemy i że są to przypadki do pewnego stopnia losowe (do pewnego, bo na własne zdrowie mamy jednak duży wpływ). Skoro tak, ktoś to ryzyko musi ponieść. Możemy przejąć je na siebie i płacić bezpośrednio, możemy jednak przenieść je na inne podmioty (firmy ubezpieczeniowe). W drugim jednak przypadku łącznie zapłacimy więcej, bo musimy wynagrodzić ubezpieczycielom niepewność, która wiąże się z branżą, w której działają. Skoro więc cały rynek wydaje więcej, to automatycznie droższe stają się wszystkie usługi - konkurencja pomiędzy pacjentami podbija ceny. Efekt  jest taki jak to opisałem w poprzednim akapicie.

Rozwiązanie? Takie jak w innych dziedzinach - za usługi, które możemy płacić, płacimy sami (np. z oszczędności i kapitału zgromadzonego poprzez inwestycje), polisy wykupujemy zaś tylko w celu finansowania zabiegów skomplikowanych, by w razie czego uniknąć finansowej ruiny. Takie podejście wymaga jednak zmiany sposobu myślenia. Musielibyśmy, jako ogół, przestać traktować polisę medyczną jako metodę na całkowite odizolowanie się od kosztów leczenia i sprowadzić ją do jej właściwego zadania czyli zabezpieczenia w sytuacji kryzysowej.

Polecam:
http://www.econtalk.org/archives/health/index.html

&quot;(...)
Wiadomo, “robienie w ideach”, zamiast analizowania konkretnych przypadków jest atrakcyjniejsze dla piszącego. Także sorki, za to domaganie się przykładów.
(...)&quot;

Ja się cieszę, że męczysz mnie o przykłady. Właśnie tej łatwości (by nie powiedzieć - łatwizny) skupienia się na samych ideach chcę unikać.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>PRLu bym do tego nie mieszał. Istnieją przykłady krajów z byłego bloku wschodniego, w których rynek wygląda inaczej. Czesi płacą teraz z własnej kieszeni za podstawowe rzeczy, jak pobyt w szpitalu czy wizyta u lekarza. Z drugiej strony kraje, które u siebie komunizmu nie zaznały (dla przykładu: Kanada) potrafią mieć systemy typu single payer.</p>
<p>Kanada jest dla nas ciekawym przypadkiem o tyle, że przy podobnym do polskiego sposobie organizacji rynku medycznego i nieporównywalnie wyższych wydatkach na jednego mieszkańca nie pozbyła się problemów spotykanych u nas, takich jak długie okresy oczekiwania na zabieg. Wskazuje to na strukturę systemu jako na przyczynę problemu i pozwala zapomnieć o brakach w finansowaniu, na które ciągle narzekają lekarze z publicznych placówek czy urzędnicy z NFZtu bezradnie rozkładający ręce. System typu single payer zawsze będzie niedofinansowany, ta cecha jest konsekwencją samej jego koncepcji. Skoro nie istnieje efektywny mechanizm racjonowania, to pula dostępnych usług ulegnie szybkiemu wyczerpaniu.</p>
<p>Jeśli chodzi o podejście społeczeństwa do rynku medycznego, to te same strachy, o których piszesz, mogą się przecież pojawić choćby w przypadku mieszkania. "A co jeśli nie będzie mnie stać na kredyt hipoteczny?". Wydaje mi się, że dobrze zidentyfikowałeś przyczyny ale ja bym pogrzebał jeszcze głębiej.</p>
<p>Operacje i usługi medyczne są drogie nie dlatego, że drogie być muszą. Ich ceny to pochodna naszego sposobu myślenia, który kieruje nas ku ubezpieczeniom zamiast ku własnemu portfelowi. Istnieją przecież fragmenty rynku, które pokazują, że nie należy bać się prywatyzacji. Mówię o weterynarii (zarówno na wsiach jak i w miejskich klinikach dla zwierząt domowych), chirurgii plastycznej i stomatologii. Wszystkie one przeżywają rozkwit charakterystyczny dla pozostałych fragmentów gospodarki. Jakość się podnosi, konkurencja działa, pojawia się coraz większy wybór, następuje cenowa segmentacja. Gdzie tkwi różnica? W przypadku każdej z tych dziedzin płacimy z własnej kieszeni, a pacjent posiada znacznie większy wybór co do dostawcy i kontrolę nad przebiegiem wykonywania usługi.</p>
<p>I tutaj mała dywagacja:</p>
<p>Finansowanie większości usług z polis (czy to dostarczanych prywatnie czy przez organizacje typu NFZ) powoduje, że rynek zalewany jest pieniędzmi znajdującymi się poza bezpośrednią kontrolą płacącego. Płatnikami są firmy ubezpieczeniowe, co zmienia całkowicie kształt efektywnego popytu. Pacjenci nie myślą o cięciu kosztów (bo nie płacą bezpośrednio), więc dostawcy w mniejszym stopniu konkurują cenami samych zabiegów, a w większym np. wysokością abonamentów. W ten sposób działa większa część światowego rynku, co z kolei wpływa na sposób działania dostawców sprzętu, leków i reszty infrastruktury. Skupiają się oni na jakości i skuteczności swoich produktów ale o efektywności cenowej myślą w mniejszym stopniu.</p>
<p>Nie chcę się za bardzo wypuszczać na obszar, którego dobrze nie zbadałem ale wydaje mi się, że różnica pomiędzy płaceniem poprzez polisę i z własnej kieszeni zasadza się na dystrybucji ryzyka. Wiadomo, że chorób nie planujemy i że są to przypadki do pewnego stopnia losowe (do pewnego, bo na własne zdrowie mamy jednak duży wpływ). Skoro tak, ktoś to ryzyko musi ponieść. Możemy przejąć je na siebie i płacić bezpośrednio, możemy jednak przenieść je na inne podmioty (firmy ubezpieczeniowe). W drugim jednak przypadku łącznie zapłacimy więcej, bo musimy wynagrodzić ubezpieczycielom niepewność, która wiąże się z branżą, w której działają. Skoro więc cały rynek wydaje więcej, to automatycznie droższe stają się wszystkie usługi - konkurencja pomiędzy pacjentami podbija ceny. Efekt  jest taki jak to opisałem w poprzednim akapicie.</p>
<p>Rozwiązanie? Takie jak w innych dziedzinach - za usługi, które możemy płacić, płacimy sami (np. z oszczędności i kapitału zgromadzonego poprzez inwestycje), polisy wykupujemy zaś tylko w celu finansowania zabiegów skomplikowanych, by w razie czego uniknąć finansowej ruiny. Takie podejście wymaga jednak zmiany sposobu myślenia. Musielibyśmy, jako ogół, przestać traktować polisę medyczną jako metodę na całkowite odizolowanie się od kosztów leczenia i sprowadzić ją do jej właściwego zadania czyli zabezpieczenia w sytuacji kryzysowej.</p>
<p>Polecam:<br />
<a href="http://www.econtalk.org/archives/health/index.html" rel="nofollow">http://www.econtalk.org/archives/health/index.html</a></p>
<p>"(...)<br />
Wiadomo, “robienie w ideach”, zamiast analizowania konkretnych przypadków jest atrakcyjniejsze dla piszącego. Także sorki, za to domaganie się przykładów.<br />
(...)"</p>
<p>Ja się cieszę, że męczysz mnie o przykłady. Właśnie tej łatwości (by nie powiedzieć - łatwizny) skupienia się na samych ideach chcę unikać.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: skx</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-63</link>
		<dc:creator>skx</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 12:36:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-63</guid>
		<description>&quot;To jest w zasadzie tekst o logice zbiorowych decyzji. O ile moje poglądy są dość jasne (mogłem przecież spytać: skoro oddajemy państwu policję, to czemu nie produkcję skarpetek), o tyle naprawdę chciałbym się dowiedzieć czegoś na temat pewnej schizofrenii, którą wykazujemy w myśleniu o gospodarce. Czy edukację i usługi medyczne traktujemy specjalnie bo są w jakiś sposób odmienne, czy też zostaliśmy tego nauczeni?&quot;

To ciekawe czy większy wpływ miała idea &quot;wyrównywania szans&quot; czy PRL-owska telewizja. W każdym razie, nawet bardzo liberalne podejście zakłada istnienie np. bonów oświatowych, czyli wciąż pewną formę odmiennego traktowania edukacji

Co do schizofrenii, nie możesz nie zauważyć, że opieka zdrowotna to pole wyraźnie wyróżnione względem innych. Ze względu na to, że zaspokaja bardzo podstawową potrzebę (psychologicznie: bezpieczeństwa) oraz wymaga ogromnych nakładów finansowych. Każdy z nas może sobie wyobrazić, że potrzebuje operacji serca i zdaje sobie sprawę, że taka operacja to dziesiątki, jeśli nie setki, tysięcy złotych. Na dodatek, przeciętny człowiek zna dane znacznie zawyżone względem cen, jakie sam musiałby zapłacić, bo w mediach dużo częściej można usłyszeć o zbiórce pieniędzy dla chorej Moniki na operację w Stanach niż ceny w polskich szpitalach.

To połączenie powoduje, że wielu ludzi nie jest pewnych czy w warunkach wolnorynkowych poradzili by sobie z zaspokojeniem tej podstawowej potrzeby dla siebie i swojej rodziny. Znów zaczyna działać wyobraźnia. Bardziej trafia do niej umieranie na progu szpitala dla bogaczy niż w kolejce do zabiegu.

&quot;W przypadku tych dwóch dziedzin nie da się przecież przeprowadzić sensownego wywodu o usługach publicznych i problemie gapowicza, tak jak można by to zrobić choćby w przypadku obrony przed agresją z zewnątrz czyli dla usług świadczonych (?) nam przez armię.&quot;

Nie wydaje mi się, żeby logiczna spójność była motywacją przeciętnego wyborcy. Nawet trzeciorzędną.

&quot;Barings Bank, Campeau Corporation, Parmalat. Świetny temat do potraktowania w osobnym wpisie. Dodałem już do draftów. Niestety, ich liczba drastycznie rośnie, co oznacza, że muszę przestać czytać wiadomości bieżące :-)&quot;

Wiadomo, &quot;robienie w ideach&quot;, zamiast analizowania konkretnych przypadków jest atrakcyjniejsze dla piszącego. Także sorki, za to domaganie się przykładów.

*Komentarz ten, w całości, nie jest poparty żadnymi badaniami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>"To jest w zasadzie tekst o logice zbiorowych decyzji. O ile moje poglądy są dość jasne (mogłem przecież spytać: skoro oddajemy państwu policję, to czemu nie produkcję skarpetek), o tyle naprawdę chciałbym się dowiedzieć czegoś na temat pewnej schizofrenii, którą wykazujemy w myśleniu o gospodarce. Czy edukację i usługi medyczne traktujemy specjalnie bo są w jakiś sposób odmienne, czy też zostaliśmy tego nauczeni?"</p>
<p>To ciekawe czy większy wpływ miała idea "wyrównywania szans" czy PRL-owska telewizja. W każdym razie, nawet bardzo liberalne podejście zakłada istnienie np. bonów oświatowych, czyli wciąż pewną formę odmiennego traktowania edukacji</p>
<p>Co do schizofrenii, nie możesz nie zauważyć, że opieka zdrowotna to pole wyraźnie wyróżnione względem innych. Ze względu na to, że zaspokaja bardzo podstawową potrzebę (psychologicznie: bezpieczeństwa) oraz wymaga ogromnych nakładów finansowych. Każdy z nas może sobie wyobrazić, że potrzebuje operacji serca i zdaje sobie sprawę, że taka operacja to dziesiątki, jeśli nie setki, tysięcy złotych. Na dodatek, przeciętny człowiek zna dane znacznie zawyżone względem cen, jakie sam musiałby zapłacić, bo w mediach dużo częściej można usłyszeć o zbiórce pieniędzy dla chorej Moniki na operację w Stanach niż ceny w polskich szpitalach.</p>
<p>To połączenie powoduje, że wielu ludzi nie jest pewnych czy w warunkach wolnorynkowych poradzili by sobie z zaspokojeniem tej podstawowej potrzeby dla siebie i swojej rodziny. Znów zaczyna działać wyobraźnia. Bardziej trafia do niej umieranie na progu szpitala dla bogaczy niż w kolejce do zabiegu.</p>
<p>"W przypadku tych dwóch dziedzin nie da się przecież przeprowadzić sensownego wywodu o usługach publicznych i problemie gapowicza, tak jak można by to zrobić choćby w przypadku obrony przed agresją z zewnątrz czyli dla usług świadczonych (?) nam przez armię."</p>
<p>Nie wydaje mi się, żeby logiczna spójność była motywacją przeciętnego wyborcy. Nawet trzeciorzędną.</p>
<p>"Barings Bank, Campeau Corporation, Parmalat. Świetny temat do potraktowania w osobnym wpisie. Dodałem już do draftów. Niestety, ich liczba drastycznie rośnie, co oznacza, że muszę przestać czytać wiadomości bieżące :-)"</p>
<p>Wiadomo, "robienie w ideach", zamiast analizowania konkretnych przypadków jest atrakcyjniejsze dla piszącego. Także sorki, za to domaganie się przykładów.</p>
<p>*Komentarz ten, w całości, nie jest poparty żadnymi badaniami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Gancarski</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-62</link>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 11:52:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-62</guid>
		<description>Jeszcze odnośnie pytań i odpowiedzi. Pewną inspiracją jest tu dla mnie blog Davida Friedmana (&lt;a href=&quot;http://daviddfriedman.blogspot.com/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;http://daviddfriedman.blogspot.com/&lt;/a&gt;), na którym autor często dzieli się ledwie zarysami rozumowania i argumentacji po to, by budować ją dalej wraz z czytelnikami.

Wiadomo, że młody (OK, jest po 60-tce) Friedman jest w swoich przekonaniach bardziej wolnorynkowy od sławnego ojca ale sposób myślenia, który prezentuje nie jest odmienny od tego, który znaleźć moża byłoby u osób o zupełnie innych poglądach za to również zajmujących się ekonomią.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze odnośnie pytań i odpowiedzi. Pewną inspiracją jest tu dla mnie blog Davida Friedmana (<a href="http://daviddfriedman.blogspot.com/" rel="nofollow">http://daviddfriedman.blogspot.com/</a>), na którym autor często dzieli się ledwie zarysami rozumowania i argumentacji po to, by budować ją dalej wraz z czytelnikami.</p>
<p>Wiadomo, że młody (OK, jest po 60-tce) Friedman jest w swoich przekonaniach bardziej wolnorynkowy od sławnego ojca ale sposób myślenia, który prezentuje nie jest odmienny od tego, który znaleźć moża byłoby u osób o zupełnie innych poglądach za to również zajmujących się ekonomią.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Michał Gancarski</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-61</link>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 10:48:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-61</guid>
		<description>&quot;(...)
Ja wiem, że wstęp ma na celu tylko zbudowanie atmosfery przed wnioskiem i opisuje Twoje upodobanie dla wolnego rynku
(...)&quot;

Nie do końca. Tematem przewodnim są schematy myślenia i kryteria, wedle których społeczeństwo wybiera formę dystrybucji usług w danym sektorze. Pisząc &quot;społeczeństwo wybiera&quot; mam na myśli ogólne podejście, dominujące u większości przeświadczenie dotyczące jakiejś branży.

To jest w zasadzie tekst o logice zbiorowych decyzji. O ile moje poglądy są dość jasne (mogłem przecież spytać: skoro oddajemy państwu policję, to czemu nie produkcję skarpetek), o tyle naprawdę chciałbym się dowiedzieć czegoś na temat pewnej schizofrenii, którą wykazujemy w myśleniu o gospodarce. Czy edukację i usługi medyczne traktujemy specjalnie bo są w jakiś sposób odmienne, czy też zostaliśmy tego nauczeni? W przypadku tych dwóch dziedzin nie da się przecież przeprowadzić sensownego wywodu o usługach publicznych i problemie gapowicza, tak jak można by to zrobić choćby w przypadku obrony przed agresją z zewnątrz czyli dla usług świadczonych (?) nam przez armię.

&quot;(...)
wciąż jednak brakuje mi przykładów, choćby wielkiego przedsiębiorstwa zmiecionego w kilka miesięcy.
(...)&quot;

Barings Bank, Campeau Corporation, Parmalat. Świetny temat do potraktowania w osobnym wpisie. Dodałem już do draftów. Niestety, ich liczba drastycznie rośnie, co oznacza, że muszę przestać czytać wiadomości bieżące :-)

Oczywiście &quot;zmiecenie&quot; nie oznacza, że ślad po przedsiębiorstwie ginie, że zostaje po nim czarna dziura. Upadłość jest zazwyczaj kwestią kilku dokumentów opisujących zmianę struktury właścicielskiej czy dotyczących sprzedaży poszczególnych aktywów. Sprzęt, nieruchomości, znaki towarowe - w pakiecie przejmuje to jeden konkurent albo też zostają wyprzedane po kolei.

Uwaga ogólna: być może trudno w to uwierzyć ale ten blog nie ma być po prostu tubą dla moich poglądów. Nie potrzebuję go do tego by się w nich utwierdzać, przecież to byłoby głupie. Jeśli zadaję pytanie, to wolałbym żeby nie było traktowane jako retoryczne. Mogę czegoś bronić z perspektywy swoich przekonań ale cały czas bliski jest mi podział na ekonomię normatywną i pozytywną. Ekonomiści na poziomie analitycznym różnią się między sobą w niewielkim stopniu. Niezależnie od tego czy ktoś prywatnie sympatyzuje z lewicą czy prawicą, zgodzi się np. co do konkretnych efektów podwyższenia płacy minimalnej. Różnice pojawią się dopiero przy próbie odpowiedzi na pytanie &quot;czy te efekty są akceptowalne czy nie?&quot;.

Hm, kolejny dobry temat na osobny tekst.

P.S. Dawaj podwójny enter. To chyba nie jest żadne zabezpieczenie, to po prostu tak działa. Albo nowy akapit albo kontynuacja starego. W razie czego możesz poprosić mnie o odpowiednie wyedytowanie komentarza, w końcu jestem tutaj panem i władcą na krańcu Internetu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>"(...)<br />
Ja wiem, że wstęp ma na celu tylko zbudowanie atmosfery przed wnioskiem i opisuje Twoje upodobanie dla wolnego rynku<br />
(...)"</p>
<p>Nie do końca. Tematem przewodnim są schematy myślenia i kryteria, wedle których społeczeństwo wybiera formę dystrybucji usług w danym sektorze. Pisząc "społeczeństwo wybiera" mam na myśli ogólne podejście, dominujące u większości przeświadczenie dotyczące jakiejś branży.</p>
<p>To jest w zasadzie tekst o logice zbiorowych decyzji. O ile moje poglądy są dość jasne (mogłem przecież spytać: skoro oddajemy państwu policję, to czemu nie produkcję skarpetek), o tyle naprawdę chciałbym się dowiedzieć czegoś na temat pewnej schizofrenii, którą wykazujemy w myśleniu o gospodarce. Czy edukację i usługi medyczne traktujemy specjalnie bo są w jakiś sposób odmienne, czy też zostaliśmy tego nauczeni? W przypadku tych dwóch dziedzin nie da się przecież przeprowadzić sensownego wywodu o usługach publicznych i problemie gapowicza, tak jak można by to zrobić choćby w przypadku obrony przed agresją z zewnątrz czyli dla usług świadczonych (?) nam przez armię.</p>
<p>"(...)<br />
wciąż jednak brakuje mi przykładów, choćby wielkiego przedsiębiorstwa zmiecionego w kilka miesięcy.<br />
(...)"</p>
<p>Barings Bank, Campeau Corporation, Parmalat. Świetny temat do potraktowania w osobnym wpisie. Dodałem już do draftów. Niestety, ich liczba drastycznie rośnie, co oznacza, że muszę przestać czytać wiadomości bieżące :-)</p>
<p>Oczywiście "zmiecenie" nie oznacza, że ślad po przedsiębiorstwie ginie, że zostaje po nim czarna dziura. Upadłość jest zazwyczaj kwestią kilku dokumentów opisujących zmianę struktury właścicielskiej czy dotyczących sprzedaży poszczególnych aktywów. Sprzęt, nieruchomości, znaki towarowe - w pakiecie przejmuje to jeden konkurent albo też zostają wyprzedane po kolei.</p>
<p>Uwaga ogólna: być może trudno w to uwierzyć ale ten blog nie ma być po prostu tubą dla moich poglądów. Nie potrzebuję go do tego by się w nich utwierdzać, przecież to byłoby głupie. Jeśli zadaję pytanie, to wolałbym żeby nie było traktowane jako retoryczne. Mogę czegoś bronić z perspektywy swoich przekonań ale cały czas bliski jest mi podział na ekonomię normatywną i pozytywną. Ekonomiści na poziomie analitycznym różnią się między sobą w niewielkim stopniu. Niezależnie od tego czy ktoś prywatnie sympatyzuje z lewicą czy prawicą, zgodzi się np. co do konkretnych efektów podwyższenia płacy minimalnej. Różnice pojawią się dopiero przy próbie odpowiedzi na pytanie "czy te efekty są akceptowalne czy nie?".</p>
<p>Hm, kolejny dobry temat na osobny tekst.</p>
<p>P.S. Dawaj podwójny enter. To chyba nie jest żadne zabezpieczenie, to po prostu tak działa. Albo nowy akapit albo kontynuacja starego. W razie czego możesz poprosić mnie o odpowiednie wyedytowanie komentarza, w końcu jestem tutaj panem i władcą na krańcu Internetu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: skx</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-60</link>
		<dc:creator>skx</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 10:07:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-60</guid>
		<description>Któreś*... sorki za śmiecenie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Któreś*... sorki za śmiecenie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: skx</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-59</link>
		<dc:creator>skx</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 10:05:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-59</guid>
		<description>Znów obcięło mi enter. Której wordpressowe zabezpieczenie zbyt agresywnie traktuje nowe linie :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Znów obcięło mi enter. Której wordpressowe zabezpieczenie zbyt agresywnie traktuje nowe linie :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: skx</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/system-braku-systemu/comment-page-1/#comment-58</link>
		<dc:creator>skx</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 10:04:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/system-braku-systemu/#comment-58</guid>
		<description>Ja wiem, że wstęp ma na celu tylko zbudowanie atmosfery przed wnioskiem i opisuje Twoje upodobanie dla wolnego rynku, wciąż jednak brakuje mi przykładów, choćby wielkiego przedsiębiorstwa zmiecionego w kilka miesięcy.

Zdaję sobie sprawę, że ciężko o taki przykład, bo upadającego kolosa zazwyczaj wesprze macierzyste państwo -- Fiat musi trwać bo tysiące miejsc pracy itd -- lub samo jest częściowo sprawcą jego upadku, jak Enronu, gdzie państwowi funkcjonariusze wyzamykali szefów...

Chciałem napisać w tym miejscu, że mimo wszystko chciałbym takie przykłady odnaleźć w tekście, ale w rzeczywsitości chciałbym je odnaleźć właśnie dlatego, że ciężko byłoby mi zrobić taki research (nieładne wtrącenie) samodzielnie.

Pozdrawiam,
   skx</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja wiem, że wstęp ma na celu tylko zbudowanie atmosfery przed wnioskiem i opisuje Twoje upodobanie dla wolnego rynku, wciąż jednak brakuje mi przykładów, choćby wielkiego przedsiębiorstwa zmiecionego w kilka miesięcy.</p>
<p>Zdaję sobie sprawę, że ciężko o taki przykład, bo upadającego kolosa zazwyczaj wesprze macierzyste państwo -- Fiat musi trwać bo tysiące miejsc pracy itd -- lub samo jest częściowo sprawcą jego upadku, jak Enronu, gdzie państwowi funkcjonariusze wyzamykali szefów...</p>
<p>Chciałem napisać w tym miejscu, że mimo wszystko chciałbym takie przykłady odnaleźć w tekście, ale w rzeczywsitości chciałbym je odnaleźć właśnie dlatego, że ciężko byłoby mi zrobić taki research (nieładne wtrącenie) samodzielnie.</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
   skx</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
