<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Ekonomia obfitości</title>
	<atom:link href="http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci</link>
	<description>O rzadkości zasobów i o tym jak sobie z nią radzimy</description>
	<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 14:45:24 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Do I Speak English?</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/pozostale/do-i-speak-english/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/pozostale/do-i-speak-english/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 14:45:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pozostałe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/do-i-speak-english/</guid>
		<description><![CDATA[No właśnie, do I? Nie przekonam się dopóki nie spróbuję. &#8220;Ekonomia obfitości&#8221; zostanie poddana poważnej transformacji, której ostatecznego kształtu sam jeszcze nie doprecyzowałem. Niektóre szczegóły są jednak pewne:

Przechodzę całkowicie na język angielski. Dotyczy to wpisów, interfejsu, komentarzy, nazw kategorii. Wszystkiego.
&#8220;Ekonomia obfitości&#8221;, a właściwie &#8220;Economics of Plenty&#8221; docelowo będzie wyglądać zupełnie inaczej niż teraz, zmieni się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No właśnie, do I? Nie przekonam się dopóki nie spróbuję. <a href="http://www.economicsofplenty.com">&#8220;Ekonomia obfitości&#8221;</a> zostanie poddana poważnej transformacji, której ostatecznego kształtu sam jeszcze nie doprecyzowałem. Niektóre szczegóły są jednak pewne:</p>
<ul>
<li>Przechodzę całkowicie na język angielski. Dotyczy to wpisów, interfejsu, komentarzy, nazw kategorii. Wszystkiego.</li>
<li>&#8220;Ekonomia obfitości&#8221;, a właściwie &#8220;Economics of Plenty&#8221; docelowo będzie wyglądać zupełnie inaczej niż teraz, zmieni się nieco formuła i akcenty związane z, jak to niektórzy ładnie nazywają, architekturą informacji.</li>
<li>Pisanie po polsku będę kontynuował w ramach <a href="http://przewagakomparatywna.bblog.pl/">&#8220;Przewagi komparatywnej&#8221;</a>, której (z niewyjaśnionych dla mnie względów!) udało się wejść do grona najbardziej poczytnych w kategoriach <a href="http://www.bblog.pl/kategoria,gospodarka,7.html">&#8220;Gospodarka&#8221;</a> i <a href="http://www.bblog.pl/kategoria,polityka,8.html">&#8220;Polityka&#8221;</a>.</li>
<li>W związku z powyższymi drogi obu blogów całkowicie się rozchodzą, a jedyną wspólną cechą pozostaje autor. Będę unikał (choć nie wykluczam) tłumaczenia tych samych wpisów z jednego języka na drugi.</li>
<li>Redakcja <a href="http://www.blogbox.com.pl/">Blogboksa</a> zgodziła się zamienić &#8220;Ekonomię obfitości&#8221; na &#8220;Przewagę komparatywną&#8221;, więc można będzie czytać moje wpisy także za pomocą tego agregatora.</li>
<li>Zmiany będą wprowadzane stopniowo, póki co zastanawiam się jak w miarę bezboleśnie je przeprowadzić.</li>
</ul>
<p>Ten wpis jest ostatnim z wpisów polskich. Jeśli będę chciał coś dodać, pojawi się to w komentarzach. Wszystkich subskrybentów, którzy preferują język ojczysty, zapraszam na &#8220;Przewagę komparatywną&#8221; :-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/pozostale/do-i-speak-english/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Pod wpływem etanolu</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/biznes/pod-wplywem-etanolu/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/biznes/pod-wplywem-etanolu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 09:33:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Biznes]]></category>

		<category><![CDATA[Ekologia]]></category>

		<category><![CDATA[Wymiana handlowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/pod-wplywem-etanolu/</guid>
		<description><![CDATA[Znaczenie mechanizmu swobodnie zmieniających się cen wyraźnie widać po przeanalizowaniu wpływu zmiany jakiegoś czynnika na globalną ich strukturę. Weźmy np. amerykański program subsydiów dla upraw związanych z produkcją biopaliw. Część efektów:

dwukrotny wzrost ceny kukurydzy w ciągu ostatnich dwóch lat
wzrost cen bydła o prawie 9% w porównaniu zeszłym rokiem
wzrost ceny mleka o 26% od stycznia 2007 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znaczenie mechanizmu swobodnie zmieniających się cen wyraźnie widać po przeanalizowaniu wpływu zmiany jakiegoś czynnika na globalną ich strukturę. Weźmy np. amerykański program subsydiów dla upraw związanych z produkcją biopaliw. Część efektów:</p>
<ul>
<li>dwukrotny wzrost ceny kukurydzy w ciągu ostatnich dwóch lat</li>
<li>wzrost cen bydła o prawie 9% w porównaniu zeszłym rokiem</li>
<li>wzrost ceny mleka o 26% od stycznia 2007 do stycznia 2008</li>
<li>dwukrotny wzrost cen niektórych nawozów pomiędzy lutym 2007, a lutym 2008</li>
<li>wzrost upraw na potrzeby rynku energii sprawi, że w niektórych krajach wzrośnie areał lasów deszczowych przeznaczonych do wycięcia pod nowe uprawy związane z produkcją żywności</li>
</ul>
<p><span id="more-81"></span></p>
<p><a href="http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&amp;sid=aUIPybKj4IGs" title="Ethanol Demand in U.S. Adds to Food, Fertilizer Costs (Update3) - Bloomberg.com  [en]">Więcej na Bloombergu</a>.</p>
<p>Nie chodzi o to, że biopaliwa to po prostu polityka, zarówno w Polsce jak i za granicą; Amerykanie mają soję, my mieliśmy rzepak. Dla każdego trzeźwego obserwatora życia politycznego i gospodarczego od początku było jasne, że nie chodzi o ekologię tylko o interes wąskiej grupy dużych plantatorów. Sednem problemu jest to, że o skutkach nie dowiedzieliśmy się od ludzi, którzy programy subsydiów uruchamiali. Sygnał nadszedł z rynku.</p>
<p>proces polityczny : proces rynkowy - 0 : 1</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/biznes/pod-wplywem-etanolu/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Malthus vs. Simon</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/sylwetki/malthus-vs-simon/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/sylwetki/malthus-vs-simon/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Feb 2008 10:09:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Sylwetki]]></category>

		<category><![CDATA[Teoria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/malthus-vs-simon/</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Przeludnienie nam nie grozi, a naturalne zasoby Ziemi mogą utrzymać znacznie więcej ludzi niż obecnie, bo jest ich coraz więcej, a nie coraz mniej&#8221;. Gdyby ktoś głosił takie poglądy w czasach kryzysu naftowego, zostałby uznany za wariata. Na całe szczęście wariat taki się znalazł, a nazywał się Julian Lincoln Simon.
Swoje poglądy Simon zawarł w &#8220;Najważniejszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Przeludnienie nam nie grozi, a naturalne zasoby Ziemi mogą utrzymać znacznie więcej ludzi niż obecnie, bo jest ich coraz więcej, a nie coraz mniej&#8221;. Gdyby ktoś głosił takie poglądy w czasach kryzysu naftowego, zostałby uznany za wariata. Na całe szczęście wariat taki się znalazł, a nazywał się Julian Lincoln Simon.</p>
<p>Swoje poglądy Simon zawarł w &#8220;Najważniejszym zasobie&#8221; (&#8221;The Ultimate Resource&#8221;)  - książce, która zrewolucjonizowała myślenie o roli człowieka w przyrodzie i o ewentualnym końcu naturalnego bogactwa. Gdyby zinterpretować jej treść, a wynik tej interpretacji streścić do kilku punktów, brzmiałyby one mniej więcej tak:</p>
<p><span id="more-80"></span></p>
<ol>
<li>Jedynym prawdziwym zasobem jest ludzka pomysłowość. To ona sprawia, że dotychczas nieprzydatne substancje stają się użyteczne. To dzięki niemu kamień może stać się budulcem, a brudna, śmierdząca maź - paliwem dla samojezdnych maszyn.</li>
<li>Ilość zasobów dostępnych na Ziemi nie jest stała, lecz rośnie. Żeby uznać coś za zasób, musi być użyteczne i dostępne. Zwiększając efektywność zużycia i odnajdując nowe metody wydobycia rozszerzamy pulę pozostającą do naszej dyspozycji. Towarzyszący człowiekowi rozwój technologiczny pozwala też na przekształcanie w zasoby substancji, które do tej pory nie miały żadnego zastosowania lub były traktowane jak odpady.</li>
<li>Nie jest prawdą, że grozi nam przeludnienie. Przeciwnie, należy dbać o to by ludzie mieli dobre warunki do dalszego mnożenia się. To jedyny sposób na to, by zapewnić sobie stały dopływ ludzkiej pomysłowości i móc powiększać pulę dostępnych nam zasobów.</li>
<li>Nieprzerwany wzrost ludzkiej populacji i poziomu życia nie wykluczają się lecz są od siebie zależne. Problemem krajów biednych nie jest przeludnienie czy brak surowców, lecz społeczne i polityczne instytucje. Tam, gdzie ludzie mają do dyspozycji dobrze działający, swobodny rynek, wzrost populacji jest błogosławieństwem, a nie przekleństwem. Imigranci nie konkurują o to samo ciasto, oni pozwalają jeszcze wydajniej wytwarzać kolejne jego porcje. Warto zauważyć, że jest to też argument za silniejszą integracją gospodarczą i intensywniejszym handlem międzynarodowym. Z ekonomicznego punktu widzenia sprowadzenie pracy do &#8220;nas&#8221; jest bardzo podobne do wyeksportowania kapitału na zewnątrz tak, by praca mogła zostać wykonana przez &#8220;nich&#8221;.</li>
</ol>
<p>O Simonie przypomniałem sobie uczestnicząc w <a href="https://www.blogger.com/comment.g?blogID=28997633&amp;postID=1278287969056023128">gorącej dyskusji</a> na znakomitym <a href="http://mjperry.blogspot.com">blogu Marka Perry&#8217;ego</a>. Sama z siebie jest warta prześledzenia. Więcej o Simonie można znaleźć tutaj:</p>
<ul>
<li>&#8220;The Ultimate Resource&#8221;, poprawiona wersja, w formie elektronicznej (<a href="http://www.juliansimon.com/writings/Ultimate_Resource/">http://www.juliansimon.com/writings/Ultimate_Resource/</a>)</li>
<li>artykuł w angielskiej Wikipedii na temat Simona (<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Julian_Lincoln_Simon">http://en.wikipedia.org/wiki/Julian_Lincoln_Simon</a>)</li>
<li>artykuł z Wired Magazine z roku 1997 (<a href="http://www.wired.com/wired/archive/5.02/ffsimon_pr.html">http://www.wired.com/wired/archive/5.02/ffsimon_pr.html)</a></li>
<li>tekst upamiętniający Simona, opublikowany przez Cato Institute (<a href="http://www.cato.org/pubs/policy_report/cpr-20n2-1.html">http://www.cato.org/pubs/policy_report/cpr-20n2-1.html</a>)</li>
</ul>
<p><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_R._Ehrlich" title="Paul R. Ehrlich"> </a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/sylwetki/malthus-vs-simon/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Świat według Gary&#8217;ego Northa</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/swiat-wedlug-garyego-northa/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/swiat-wedlug-garyego-northa/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 Feb 2008 16:05:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Państwo i polityka]]></category>

		<category><![CDATA[Teoria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/swiat-wedlug-garyego-northa/</guid>
		<description><![CDATA[Kilka definicji:
Mikroekonomia: nauka o tym kto ma pieniądze i jak mogę się do nich dobrać
Makroekonomia: nauka o tym, która z rządowych agencji trzyma spluwę i jak możemy się do niej dobrać
Kapitalizm demokratyczny: przedsięwzięcie, którego celem jest zgromadzenie wystarczająco dużej ilości pieniędzy by wkupić się w łaski Kongresu i przejąc kontrolę nad spluwami trzymanymi przez rząd, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.lewrockwell.com/north/north603.html" title="Gary North -  An Introduction to Macroeconomics [en]">Kilka definicji:</a></p>
<blockquote><p><strong>Mikroekonomia</strong>: nauka o tym kto ma pieniądze i jak mogę się do nich dobrać</p>
<p><strong>Makroekonomia</strong>: nauka o tym, która z rządowych agencji trzyma spluwę i jak możemy się do niej dobrać</p>
<p><strong>Kapitalizm demokratyczny</strong>: przedsięwzięcie, którego celem jest zgromadzenie wystarczająco dużej ilości pieniędzy by wkupić się w łaski Kongresu i przejąc kontrolę nad spluwami trzymanymi przez rząd, a tym samym zgarnąć dla własnej grupy interesu jeszcze więcej pieniędzy</p>
<p><strong>Kapitalizm socjaldemokratyczny</strong>: przedsięwzięcie, którego celem jest złożenie atrakcyjnych obietnic grupie wyborców na tyle dużej by przejąć kontrolę nad spluwami trzymanymi przez rząd i tym samym nie dopuścić innej grupy interesu do władzy równie silnej jak ta dzierżona przez grupę własną</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/swiat-wedlug-garyego-northa/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Czym pieniądz nie jest</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/pieniadz/czym-pieniadz-nie-jest/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/pieniadz/czym-pieniadz-nie-jest/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2008 12:41:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pieniądz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/czym-pieniadz-nie-jest/</guid>
		<description><![CDATA[
Bogactwo jest tym wszystkim, co pozwala nam prowadzić dostatnie życie. To dobra materialne, dobra kultury, usługi. Pieniądz nie jest więc bogactwem. Pieniądzem nie można się ani najeść ani napoić. Ciężko się w niego przyodziać czy obejrzeć za jego pomocą teatralny spektakl. Rola pieniądza sprowadza się do bycia medium wymiany w transakcjach, które w świecie zdominowanym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<ol>
<li>Bogactwo jest tym wszystkim, co pozwala nam prowadzić dostatnie życie. To dobra materialne, dobra kultury, usługi. Pieniądz nie jest więc bogactwem. Pieniądzem nie można się ani najeść ani napoić. Ciężko się w niego przyodziać czy obejrzeć za jego pomocą teatralny spektakl. Rola pieniądza sprowadza się do bycia medium wymiany w transakcjach, które w świecie zdominowanym przez barter nie byłyby możliwe.</li>
<li>Pieniądz nie jest narzędziem do pomnażania majątku, służy jedynie do zakupu instrumentów, które nam na to pozwolą. Sam traci na wartości po kilka procent rocznie bo w gospodarczym obiegu jest go coraz więcej. Pieniądz nie robi więc pieniądza. Przeciwnie, aby przyciągnąć go więcej, należy wpierw się go pozbyć - na tym polega inwestowanie.<span id="more-78"></span></li>
<li>Pieniądz nie jest celem, jest środkiem. Istnieją osoby, które w powiększanie swojego majątku lubią się po prostu bawić i które dokonują ekonomicznych podbojów dla samej radości aktu pomnażania. Niemniej nawet dla nich wartość pieniądza tkwi w tym co dzięki niemu mogą zdobyć. Nowy akt własności, nowe wpływy, następna porcja władzy i kontroli. Kolejna cząstka świata ułożona podług ich wizji.</li>
<li>Pieniądz nie jest miarą wartości naszej ani też przedmiotów nas otaczających. Mierzy jedynie ich wycenę, a to nie to samo. Warunkiem niezbędnym do zawarcia transakcji jest to, by przekonanie obu stron co do jej przedmiotu różniło się od, a nie było równe, temu jak wycenił go rynek. To różnice preferencji sprawiają, że chcemy ze sobą handlować, że uznajemy akt wymiany za opłacalny. Pieniądz pozwala nam jedynie na lepszy pomiar tego ile będziemy w stanie zyskać.</li>
<li>Nie da się ukryć, że pieniądz ma znaczenie olbrzymie, choć wszelkie pożytki płynące z jego istnienia są bardzo pośrednie. Jest środkiem wymiany, miernikiem płynności i zyskowności, narzędziem analizy i wspólnym mianownikiem całego gospodarczego obiegu. Występuje wszędzie tam, gdzie mówimy o rozwiniętej ekonomii, o dobrze funkcjonującym rynku, o obniżaniu kosztów transakcji i o trafności prognoz i wyliczeń. Jest więc pieniądz czymś co trudno zastąpić ale by odpowiednio się nim posługiwać dobrze jest pamiętać do czego z pewnością służyć nie może.</li>
</ol>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/pieniadz/czym-pieniadz-nie-jest/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Szansa dla prywatnych uczelni</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/edukacja/szansa-dla-prywatnych-uczelni/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/edukacja/szansa-dla-prywatnych-uczelni/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Feb 2008 16:03:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Edukacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/szansa-dla-prywatnych-uczeni/</guid>
		<description><![CDATA[Prywatne szkoły wyższe mają w Polsce kiepską markę. Uznaje się je za przechowalnie dla tych, którzy nie dostali się na studia dzienne oferowane przez uczelnie państwowe albo dla ludzi, którzy chcą w jak najprostszy sposób uciec przed wojskiem.
W dużym stopniu jest to prawda. Takie szkoły nie są w stanie otwierać kierunków, które wymagają dużych nakładów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Prywatne szkoły wyższe mają w Polsce kiepską markę. Uznaje się je za przechowalnie dla tych, którzy nie dostali się na studia dzienne oferowane przez uczelnie państwowe albo dla ludzi, którzy chcą w jak najprostszy sposób uciec przed wojskiem.</strong></p>
<p>W dużym stopniu jest to prawda. Takie szkoły nie są w stanie otwierać kierunków, które wymagają dużych nakładów na infrastrukturę. Próżno szukać dobrej, prywatnej uczelni medycznej czy technicznej, a wiele placówek dosłownie żyje z tego, że w Polsce nadal obowiązuje powszechny pobór do wojska i że ucząc się w nich, można się od przykrego obowiązku uchronić.</p>
<p><span id="more-77"></span></p>
<p>Wygląda jednak na to, że nadchodzą zmiany. Jak twierdzi płk Cezary Siemion z Ministerstwa Obrony Narodowej, od przyszłego roku obowiązkowa służba zostanie zawieszona, a od 2010 r. polska armia przejdzie na zawodowstwo ((&#8221;Pobór do rezerwy&#8221; - &#8220;Metro&#8221;, 6 lutego 2008<br />
<a href="http://www.economicsofplenty.com/wp-admin/Pob%C3%B3r%20do%20rezerwy"> http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,4906127.html</a>)). Będzie to oznaczać wyraźny przesiew wśród podmiotów prywatnych. Te najsłabsze po prostu upadną.</p>
<p>Nie jest też tak, że przedstawiciele sektora prywatnego pozostają bierni. Przeciwnie, niektórzy z nich od lat starają się zapracować na własną markę, czego przykładem mogą być <a href="http://www.ksw.edu.pl/">Krakowska Szkoła Wyższa im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego</a>, rozbudowująca swój kampus o kolejne budynki, stawiająca na kadrę <a href="http://www.wse.krakow.pl/">Europejska Szkoła Wyższa im. ks. Józefa Tischnera</a>, a przede wszystkim <a href="http://www.wspiz.edu.pl">Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego</a>, z powodzeniem konkurująca z państwowymi uczelniami ekonomicznymi. Wiele wskazuje na to, że ich pozycja będzie rosnąć.</p>
<h4>Zmiany na rynku</h4>
<p>Uczelnia prywatna źródeł przewagi konkurencyjnej szukać może na wielu obszarach. Studenci mają bardzo różne  preferencje, więc sukces uzależniony jest nie tylko od starań o poprawę jakości i poszerzenie oferty edukacyjnej. Liczą się też działania w sferze finansowej (własne systemy stypendiów, kredyty studenckie), rozwoju zawodowego (targi pracy, bliskie kontakty z sektorem prywatnym) i infrastrukturalnej (utrzymywanie własnej lub wynajętej powierzchni mieszkalnej, wprowadzanie rozwiązań takich jak dostępne przez Internet wirtualne dziekanaty).</p>
<p>W dłuższej perspektywie tak samo ważne będzie podejście urzędników z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Mimo, że prywatne podmioty z przyciąganiem studentów radzą sobie dobrze, to nie walczą z placówkami publicznymi na równych zasadach, gdyż dofinansowanie ze środków ministerialnych zarezerwowane jest dla uczelni państwowych. To ma się jednak niedługo zmienić.</p>
<p>6 lutego <a href="http://www.dziennik.pl">&#8220;Dziennik&#8221;</a> opublikował artykuł, w którym opisał nową inicjatywę minister Barbary Kudryckiej. W odpowiedzi na zapytanie wysłane przez gazetę, Kudrycka napisała:</p>
<blockquote><p>Pracujemy nad rozporządzeniem, ale za wcześnie przesądzać o szczegółach. Ten temat na pewno będzie przedmiotem prac zespołu ekspertów, którzy opracują założenia reformy. Najistotniejsze będzie określenie kryteriów uzasadniających zasady finansowania. ((&#8221;Rząd sypnie groszem dla prywatnych uczelni&#8221;- &#8220;Dziennik&#8221;, 6 lutego 2008<a href="http://www.dziennik.pl/polityka/article119629/Rzad_sypnie_groszem_dla_prywatnych_uczelni.html"><br />
http://www.dziennik.pl/polityka/article119629/Rzad_sypnie_groszem_dla_prywatnych_uczelni.html</a>))</p></blockquote>
<p>Jeśli pomysł ten zostałby zrealizowany, na polskim rynku edukacyjnym nastąpiłaby mała rewolucja. Państwowe uczelnie spotkałyby się z ostrą konkurencją ze strony szkół prywatnych, które mogłyby walczyć o środki z dokładnie tej samej puli dotacji, oczywiście po spełnieniu ministerialnych wymogów. Niewątpliwą zaletą takiego stanu rzeczy byłby większy wybór dla potencjalnych i obecnych studentów. Z dnia na dzień podmioty państwowe stanęłyby przed dużą presją wiedząc, że największy ich atut, czyli możliwość oferowania edukacji nieodpłatnej, przestaje się liczyć. Musiałyby zacząć szukać swoich przewag gdzie indziej, np. stawiając na jakość kadry naukowej czy też przekształcając się w prężne ośrodki naukowej i technicznej innowacji.</p>
<h4>Niepewność</h4>
<p>Czując nadchodzące zagrożenie, rektorzy państwowych uczelni koncepcję ministerstwa krytykują, powołując się na argument o jakości kształcenia. Wtóruje im Mirosław Handke:</p>
<blockquote><p>Ze względu na niż demograficzny za kilka lat uczelnie publiczne będą mogły przyjąć wszystkich maturzystów. To dla zdecydowanej większości szkół niepublicznych oznacza koniec egzystencji. Pomysł ich współfinansowania ze środków budżetowych traktuję jako próbę zabezpieczenia własnych interesów ((tamże)).</p></blockquote>
<p>Były minister edukacji ma z pewnością rację, zwłaszcza w kontekście tego, że Barbara Kudrycka była rektorem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wy%C5%BCsza_Szko%C5%82a_Administracji_Publicznej_w_Bia%C5%82ymstoku" title="Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Białymstoku">Wyższej Szkoły Administracji Publicznej im. Stanisława Staszica w Białymstoku</a>. Należy jednak patrzeć przez pryzmat przewidywanych efektów planowanych przez Kudrycką działań. Trzeba rozwiać mit, że dobro uczelni państwowych jest tożsame z dobrem wyższej edukacji w Polsce. Każdy, kto ma wystarczająco dużo przedsiębiorczej werwy i kapitału powinien mieć szansę na udowodnienie, że jest w stanie dać młodym ludziom szansę na dobre wykształcenie i zawodowy rozwój.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/edukacja/szansa-dla-prywatnych-uczelni/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Twój zysk to mój zysk</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/teoria/twoj-zysk-to-moj-zysk/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/teoria/twoj-zysk-to-moj-zysk/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 00:44:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Teoria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/twoj-zysk-to-moj-zysk/</guid>
		<description><![CDATA[W teorii gier, gałęzi matematyki intensywnie wykorzystywanej we współczesnej ekonomii i w naukach politycznych, istnieje pojęcie &#8220;gry o sumie zerowej&#8221;. Jest to rodzaj gry, w której zysk jednego gracza oznacza taką samą stratę dla jego rywala. Przykładem z życia może być kradzież. Złodziej, który wyciąga z czyjejś kieszeni banknot stuzłotowy zyskuje tyle ile straciła jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W teorii gier, gałęzi matematyki intensywnie wykorzystywanej we współczesnej ekonomii i w naukach politycznych, istnieje pojęcie &#8220;gry o sumie zerowej&#8221;. Jest to rodzaj gry, w której zysk jednego gracza oznacza taką samą stratę dla jego rywala. Przykładem z życia może być kradzież. Złodziej, który wyciąga z czyjejś kieszeni banknot stuzłotowy zyskuje tyle ile straciła jego ofiara, przynajmniej jeśli spojrzeć na przepływ gotówki.</p>
<p><span id="more-76"></span></p>
<p>Na szczęście większość transakcji, w których uczestniczymy ma odmienny charakter. Dokonując zakupów w supermarkecie, zamawiając laptopa przez Internet albo wybierając firmę, która dostarczy do naszej fabryki maszyny, angażujemy się w grę o sumie dodatniej. Każda ze stron wymiany spodziewa się, że odniesie z niej korzyść. Sprzedawca rowerów bardziej ceni sobie zapłatę, którą za rower uzyskał niż sam rower (inaczej by go nie sprzedawał), klient zaś woli wejść w posiadanie roweru niż nadal trzymać na koncie gotówkę (inaczej nie dokonałby zakupu). Nawet jeśli transakcja poprzedzona została ostrymi negocjacjami to sam fakt jej zajścia jest dowodem na to, że była ona aktem przynoszącym korzyść obu uczestnikom, a przynajmniej tak została przez nich oceniona.</p>
<p>Mówiąc krótko, handel nie jest grą o sumie zerowej. Nie jest walką o stałą i niezmienną pulę bogactwa i nie rządzi się zasadą &#8220;albo my albo oni&#8221;. Odnosi się to w takim samym stopniu do drobnych zakupów jak i do złożonych kontraktów podpisywanych przez szefów dużych, międzynarodowych firm.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/teoria/twoj-zysk-to-moj-zysk/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Słowo na literę &#8220;l&#8221;</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/slowo-na-litere-l/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/slowo-na-litere-l/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 11:44:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Państwo i polityka]]></category>

		<category><![CDATA[Rynek pracy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/slowo-na-litere-l/</guid>
		<description><![CDATA[Wyrazów rozpoczynających się od litery &#8220;l&#8221; jest wiele. &#8220;Lalka&#8221;, &#8220;lakoniczny&#8221;, &#8220;lotnia&#8221;, &#8220;lekarz&#8221; i tak dalej i tak dalej. Największą karierę w tej kategorii zrobił chyba &#8220;liberalizm&#8221;. Dla jednych słowo to oznacza dyktat pieniądza i społeczny darwinizm (czymkolwiek miałby on być), dla innych jest synonimem wolności i obywatelskich swobód. Używane jest też w wielu znaczeniach, czasem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyrazów rozpoczynających się od litery &#8220;l&#8221; jest wiele. &#8220;Lalka&#8221;, &#8220;lakoniczny&#8221;, &#8220;lotnia&#8221;, &#8220;lekarz&#8221; i tak dalej i tak dalej. Największą karierę w tej kategorii zrobił chyba &#8220;liberalizm&#8221;. Dla jednych słowo to oznacza dyktat pieniądza i społeczny darwinizm (czymkolwiek miałby on być), dla innych jest synonimem wolności i obywatelskich swobód. Używane jest też w wielu znaczeniach, czasem bliższych swoim leseferystycznym korzeniom, innym razem zaś jako określenie poglądów nowoczesnej lewicy, jak w przypadku amerykańskiej Partii Demokratycznej.</p>
<p><span id="more-75"></span></p>
<p>Wygląda na to, że ów definicyjny bałagan negatywnie wpływa na polskich publicystów. W <a href="http://www.dziennik.pl/gospodarka/article118054/Twoj_szef_chce_Ci_zabrac_urlop_na_zadanie.html" title=" Twój szef chce Ci zabrać urlop na żądanie - portal Dziennik.pl">krótkiej notce informacyjnej</a> zamieszczonej w portalu <a href="http://www.dziennik.pl">Dziennik.pl</a> pan Bartłomiej Bajerski pisze:</p>
<blockquote><p>(&#8230;)</p>
<p>Ale pracodawcy mają jeszcze więcej pomysłów dotyczących naszego urlopu. Postulują, żeby nie wliczać czasu nauki i studiów do stażu wpływającego na długość przysługującego nam wypoczynku. Jaki byłby tego efekt? Liczba dni urlopu zmniejszy się, głównie dla młodych pracowników.</p>
<p>Kolejny pomysł Konfederacji &#8220;Lewiatan&#8221; to przywrócenie funkcjonujących w PRL przepisów, dających prawo pracodawcy do odszkodowań za porzucenie stanowiska pracy przez pracowników.</p>
<p>Związkowcy z OPZZ zapowiadają, że te propozycje przejdą po ich trupie. Ale pracodawcy dostali już wsparcie szefa sejmowej komisji &#8220;Przyjazne państwo&#8221; Janusza Palikota z Platformy Obywatelskiej.</p>
<p>Ciekawe jest to, że jedną z twarzy Konfederacji &#8220;Lewiatan&#8221; jest Henryka Bochniarz, która startowała w wyborach prezydenckich jako kandydatka LiD. LiD - to lewica, a propozycje &#8220;Lewiatana&#8221; są zdecydowanie liberalne i nie mają z lewicowością nic wspólnego.</p></blockquote>
<p>Odnoszę wrażenie, że autorowi nie chodziło o &#8220;liberalizm&#8221; lecz o &#8220;lobbing&#8221;, czasem dla niepoznaki zwany &#8220;konsultacjami społecznymi&#8221;. Co prawda oba słowa zaczynają się od tej samej litery ale to jeszcze nie oznacza, że są tożsame. Sytuacja opisana przez pana Bajerskiego nie jest elementem sporu o zawartość liberalizmu w gospodarce - to nic innego jak walka, którą toczą między sobą dwie grupy interesów próbujące nagiąć dla swoich celów proces legislacyjny poprzez wykorzystanie kontaktów ze świata polityki.</p>
<p>Rozwiązaniem liberalnym, w klasycznym znaczeniu tego słowa, byłoby drastyczne zmniejszenie ilości przepisów regulujących rynek pracy i danie jego uczestnikom większej swobody w formułowaniu porozumień, które między sobą zawierają, także jeśli chodzi o kwestie urlopowe. Państwu pozostałoby pełnienie funkcji arbitra w ewentualnych sporach dotyczących podpisanych umów i kontrola nad wypełnieniem swoich postanowień.</p>
<p>Postulatem liberalnym w ogólności jest aparat państwowy silnie ograniczony, niewielki, posiadający jedynie kilka podstawowych kompetencji, z którymi dobrze sobie radzi. Zaliczają się do nich zachowanie porządku wewnętrznego, ochrona własności obywateli i postanowień podpisywanych przez nich porozumień oraz obrona na wypadek agresji z zewnątrz. Lobbing zaś to lobbing, niezależnie od tego kto się do niego ucieka. Jest on zjawiskiem z samej definicji nieliberalnym gdyż swą atrakcyjność zawdzięcza istnieniu aparatu politycznego, który skupia w swoich rękach zbyt wielką władzę.</p>
<p>Warto jeszcze wspomnieć, że &#8220;Lewiatan&#8221; reprezentuje ogół pracodawców w stopniu takim samym co OPZZ ogół pracowników, czyli niewielkim. Obie te organizacje istnieją przede wszystkim dla zapewnienia korzyści ich własnym członkom i błędem jest utożsamianie tego co mówią ich przedstawiciele ze zdaniem całych grup społecznych, których głosem chciałyby się mienić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/slowo-na-litere-l/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Klient nasz pan</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/biznes/klient-nasz-pan/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/biznes/klient-nasz-pan/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Feb 2008 10:48:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Biznes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/klient-nasz-pan/</guid>
		<description><![CDATA[Relację pomiędzy klientem i sprzedawcą wyrazić można w ten sposób:
Mogę nie wiedzieć czego będę potrzebował za tydzień, mogę nie wiedzieć na co będę miał ochotę jutro. Niemniej gdy już się dowiem i przyjdę do ciebie, oczekuję, że mi to zaoferujesz. Jeśli nie będziesz w stanie tego zrobić, przyczynię się do twojego bankructwa, a ty nawet [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Relację pomiędzy klientem i sprzedawcą wyrazić można w ten sposób:</p>
<blockquote><p>Mogę nie wiedzieć czego będę potrzebował za tydzień, mogę nie wiedzieć na co będę miał ochotę jutro. Niemniej gdy już się dowiem i przyjdę do ciebie, oczekuję, że mi to zaoferujesz. Jeśli nie będziesz w stanie tego zrobić, przyczynię się do twojego bankructwa, a ty nawet nie dowiesz się dlaczego. Po prostu sobie pójdę.</p></blockquote>
<p>Podstawowy talent przedsiębiorcy: wyczucie i dobry słuch.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/biznes/klient-nasz-pan/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Cała Polska czyta dzieciom (2)</title>
		<link>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/cala-polska-czyta-dzieciom-2/</link>
		<comments>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/cala-polska-czyta-dzieciom-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Jan 2008 20:44:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Gancarski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Państwo i polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.economicsofplenty.com/artykuly/michal-gancarski/cala-polska-czyta-dzieciom-2/</guid>
		<description><![CDATA[Grupy interesów i godność urzędu
Jeden ze sporów, które na stałe wpisały się w polityczny krajobraz królestwa zwierząt, dotyczył konfliktu interesów pomiędzy drapieżcami i ich ofiarami. Łagodni zazwyczaj roślinożercy wypracowali techniki obronne pomagające w uniknięciu śmierci ze strony naturalnych wrogów, co tych ostatnich oczywiście niezbyt cieszyło. Król zwierząt, lew Samba Mocny, miał z tego powodu wiele [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Grupy interesów i godność urzędu</strong></p>
<p>Jeden ze sporów, które na stałe wpisały się w polityczny krajobraz królestwa zwierząt, dotyczył konfliktu interesów pomiędzy drapieżcami i ich ofiarami. Łagodni zazwyczaj roślinożercy wypracowali techniki obronne pomagające w uniknięciu śmierci ze strony naturalnych wrogów, co tych ostatnich oczywiście niezbyt cieszyło. Król zwierząt, lew Samba Mocny, miał z tego powodu wiele zachodu. Nie było dnia by nie musiał pełnić roli rozjemcy pomiędzy przedstawicielami jednej i drugiej strony. Mięsożercom marzyły się łatwiejsze łowy, roślinożercom zaś święty spokój i bezpieczeństwo.</p>
<p><span id="more-73"></span></p>
<p>Istotę problemu dobrze oddawała sprawa hieny i antylopy gnu. Hiena prześladowała antylopę, idąc za nią krok w krok, dniami i nocami. By doprowadzić swą zdobycz na skraj wytrzymałości, nie pozwalała jej na odpoczynek, przeszkadzała w korzystaniu z wodopoju i posilaniu się soczystą trawą. Takie zachowanie wymagało interwencji arbitra.</p>
<p>Dobry sędzia, jak wiadomo, powinien być bezstronny. Nie jest to jednak ideał łatwo osiągalny:</p>
<blockquote><p> - Wielki, miłościwy władco wszelakiego stworzenia, lwie Sambo Mocny! - zaczęła antylopa gnu. - Przed tron twój królewski zanoszę skargę! Popatrz! Ta oto obrzydliwa hiena biega za mną dzień i noc, nie dając mi chwili wypoczynku. Nie mogę spać, nie mogę jeść - ciągle bowiem prześladowca następuje mi na pięty. Schudłam już, zmarniałam, ze zmęczenia ledwo na nogach się trzymam!</p>
<p>Król jegomość Samba Mocny łakomym wzrokiem obrzucił wcale jeszcze obfite kształty antylopy, oblizał się nawet kilkakrotnie pożądliwie. Był głodny, gdyż nocne polowanie zepsuła mu żyrafa, ostrzegając przed nim zwierzęta - w porę jednak przypomniał sobie, że siedzi na tronie, więc nawet nie pytając o zdanie swej rady przybocznej - co zwykle czyni - rzekł:</p>
<p>- Słuszna jest twoja skarga, antylopo gnu! Bardzo słuszna! Każde stworzenie w moim królestwie powinno żyć spokojnie pod opieką władzy. Idź na łąki i jedz twoją trawę - tak jak jadłaś ją dawniej&#8230; jak jedli ją twoi przodkowie! *</p></blockquote>
<p>Samba nie potrafił jednak zapomnieć o swojej prawdziwej naturze, co też wykorzystała hiena:</p>
<blockquote><p> - Jakże to, Wasza Królewska Mość? Więc cóż ja, biedna hiena, mam począć? Przecież tak jak ty, o wielki i potężny Sambo Mocny, jestem stworzeniem mięsożernym. Czyż mam poniechać zwyczajów moich przodków i zamiast mięsa jeść trawę? Powiedz, sprawiedliwy monarcho, który też trawy nie jesz bo smakuje ci tylko świeże, soczyste mięso&#8230; *</p></blockquote>
<p><em>* Kamil Giżycki, &#8220;Wielkie czyny szympansa Bajbuna Mądrego, nadwornego doradcy króla jegomości lwa Samby Mocnego. Baśnie murzyńskie.&#8221; ISBN 978-83-61174-08-0</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.gancarski.com/ekonomia-obfitosci/panstwo-i-polityka/cala-polska-czyta-dzieciom-2/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
