Michał Gancarski - archiwum autora
Wszyscy czytelnicy New York Timesa, którzy nie omijają wstępniaków, mogą dowiedzieć się, że:
- USA posiadają bodaj najlepiej rozwinięty sektor prywatnej dobroczynności na świecie.
- Nie jest to zjawisko pozytywne, gdyż w jego wyniku amerykański rząd, w stosunku do wielkości gospodarki, ma do dyspozycji znacznie mniej pieniędzy niż np. rząd Finlandii (wydatki charytatywne są w Stanach z reguły zwolnione z podatków).
- Negatywnym zjawiskiem jest również to, że pieniądze pochodzące z datków powyżej 1 mln dolarów nie są po prostu rozdawane każdemu według potrzeb, lecz w 44 procentach przekazane zostały instytucjom zajmującym się szkolnictwem wyższym, w 16 procentach podmiotom związanym z medycyną, 12 procent zaś wsparło sztukę i kulturę.
- Kolejnym powodem do zmartwienia jest fakt, że darczyńcy przekazują swoje pieniądze na cele bliskie ich sercu.
- Państwowa administracja wydaje pieniądze efektywniej od ich właścicieli gdyż, cytuję, "wydatki publiczne alokowane są demokratycznie pomiędzy konkurującymi zastosowaniami". Myślę, że autor pominął pewien fakt. Organizacje charytatywne również konkurują o pieniądze bogatych darczyńców. Dodatkowo nie zauważył, że "demokratyczna alokacja", czyli polityczna walka o środki, które nie należą do decydentów i których właściciele utracili wpływ na sposób ich wydawania, jest sama w sobie mocno problematyczna, zwłaszcza w kontekście takich słów jak "efektywność".
Jako uzupełnienie proponuję inny artykuł z NYT, poświęcony nowej klasie superbogaczy, która w USA ma się nad wyraz dobrze. Jedni ich kochają, inni nienawidzą, dla mnie są przede wszystkim czynnikiem decentralizującym amerykański obieg gospodarczy, a także efektem i reakcją na rosnącą federalizację Stanów.
Rejestracja w portalu NYT jest bezpłatna, więc nie ma co się martwić o jej mandatoryjność.
Tematy: Państwo i polityka · Podatki · Społeczeństwo
Teoria wyboru publicznego
W królestwie zwierząt wrzało. Roślinożerne antylopy były napadane i zjadane przez lamparty, hieny i resztę drapieżników. W procederze uczestniczył też cieszący się powszechnym szacunkiem i budzący strach król zwierząt - lew Samba Mocny.
Przedstawiciele poszkodowanych zebrali się na sejmie by znaleźć rozwiązanie. Pierwszą propozycją było pójście na skargę do króla. Wszystkim zgromadzonym pomysł ten wydał się dobry. Ich zapał ostudził jednak polityczny wyjadacz i prawa ręka władcy - szympans Bajbun Mądry, którego poproszono o opinię w tej sprawie:
O kochane, głupiutkie antylopy! I po cóż wy chcecie iść do Samby Mocnego? Czy sądzicie, że on wam pomoże? Przecież lew Samba sam jest drapieżnikiem! Czy myślicie, że on będzie jadł trawę, kiedy ślinka cieknie mu z języka na sam widok waszych dobrze wypasionych udźców? *
* Kamil Giżycki, "Wielkie czyny szympansa Bajbuna Mądrego, nadwornego doradcy króla jegomości lwa Samby Mocnego. Baśnie murzyńskie." ISBN 978-83-61174-08-0
Tematy: Państwo i polityka
Przedstawiciel firmy Open Finance napisał:
Od kilku lat w Polsce funkcjonuje nowy, trójfilarowy system emerytalny, w którym poza obowiązkowymi składami, wprowadzono możliwość dobrowolnego oszczędzania na emeryturę.
(...)
Kolejny, trzeci filar, został zaprojektowany jako uzupełnienie poprzednich dwóch. Zalicza się do niego tzw. pracownicze programy emerytalne (PPE), indywidualne konta emerytalne (IKE) oraz inne formy oszczędnościowe, np. fundusze inwestycyjne. Ta część inwestycji emerytalnej jest dobrowolna i uzależniona od dodatkowych pieniędzy przyszłego emeryta.
Być może będzie to z mojej strony czepialstwo ale warto pamiętać, że "możliwość dobrowolnego oszczędzania na emeryturę" nie została "wprowadzona". Ona istnieje i istniała zawsze, niezależnie od tego, czy ustawodawca podzielił obowiązkową część systemu emerytalnego na dwa filary czy nie. Instrumenty takie jak IKE rzeczywiście pojawiły się dopiero po reformie systemu i wejściu na rynek Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE), niemniej nikt wcześniej nie zabraniał Polakom inwestowania i gromadzenia majątku na poczet zabezpieczenia emerytalnego.
"Trzeci filar" to tylko etykietka pasująca do obecnego systemu i oznacza dowolny rodzaj inwestycji, który podejmujemy z myślą o własnej starości. Chodzi więc zarówno o IKE, polisy inwestycyjne czy instrumenty oparte o surowce naturalne jak i o hodowle rasowych psów lub kolekcje dzieł sztuki czy drogocennych znaczków pocztowych.
Powyższa uwaga w pewien sposób wiąże się z tekstem o systemach i naszym sposobie myślenia. Jak widać, nawet doradcy finansowi z firmy o ugruntowanej na rynku pozycji potrafią przestawić się na myślenie w kategoriach kształtowanych przez rzeczywistość legislacyjną, a nie ekonomiczną. Sam zresztą spotkałem się z wieloma osobami, którym ktoś sprzedał produkt oszczędnościowy jako "ubezpieczenie w trzecim filarze". W zasadzie nie było to żadne przeinaczenie, niemniej osoby te zazwyczaj utożsamiały trzeci filar z produktami, które kupiły, nie myśląc o nim we właściwy, szerszy sposób. Problem? Owszem, to może być problem, bo w Internecie łatwo można znaleźć przykłady trakotwania trzeciego filaru i IKE jak synonimów.
Tematy: Portfel
Słowo "system" implikuje szereg skojarzeń i wskazuje na konkretny sposób rozumowania. Myśląc "system", mamy najczęściej na myśli rozwiązanie całościowe, skoncentrowane, podlegające silnej centralizacji jeśli chodzi o zarządzanie.
Poszczególne jego elementy mają ze sobą współdziałać, a ostateczna implementacja swoim zasięgiem powinna obejmować cały obszar, po którym się porusza. Jeśli system ma dostarczyć usługi medyczne - to w każdym zakątku kraju. Jeśli stworzyć standard programu nauczania - to obowiązkowy dla wszystkich szkół.
Tego typu konotacje zyskują na sile gdy w grę zaczyna wchodzić polityka, państwowa administracja, urzędnicy, parlamentarzyści, ministrowie. Wszyscy oni symbolizują zbiurokratyzowany mechanizm, działający pod kontrolą formalnych, precyzyjnie określonych procedur, a także nieformalnej, trudnej do ogarnięcia siatki towarzyskich i służbowych powiązań i wpływów.
Czytaj dalej »
Tematy: Państwo i polityka · Teoria
Do zjawiska emigracji zarobkowej zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Temat ten jest regularnie przerabiany przez media, które piszą albo o kolejnej fali wyjazdów albo o skutkach zjawiska dla polskiego rynku pracy.
Jeśli wierzyć statystykom (co najmniej kilkaset tysięcy osób, które wyjechały na stałe lub tymczasowo), większość Polaków ma w swoim otoczeniu kogoś, kto emigrował. Wielu z nas posiada więc choćby pośrednią wiedzę, doświadczenie i może opowiedzieć jak to jest pracować w innym kraju, czy to dzięki przeżyciom własnym czy opowieściom znajomych. Nie inaczej jest ze mną.
Czytaj dalej »
Tematy: Rynek pracy · Społeczeństwo
Zdecydowałem się spróbować pisać w ramach jednego z większych polskich serwisów dla bloggerów. Ze względu na tematykę "Ekonomii obfitości", naturalnym wyborem był bblog.pl. Otworzyłem tam nowego bloga, "Przewagę komparatywną", który zapełniać się będzie równolegle z blogiem niniejszym. Każdy tekst będzie publikowany tu i tam. Póki co nie ma na nim żadnych wpisów ale najbliższy pojawi się być może już jutro.
Powód zmiany jest dość prosty - bblog, jako element portalu Money.pl jest serwisem stosunkowo popularnym, co oznacza, że zapewni mi automatyczną promocję. Moje nazwisko w polskim światku publicystów czy ekonomistów nic nie znaczy, więc samo w sobie nie przyciąga tak jak blogi dziennikarzy czy uznanych praktyków i teoretyków biznesu. Pozostaje mi więc skupić się na treści i próbować dotrzeć do jak największej liczby interesujących osób. Liczę na to, że zostanę wystawiony na falę krytyki i dyskusje, co pozwoli mi na lepsze uporządkowanie własnych poglądów.
Tematy: Pozostałe
Przypuśćmy, że jakaś firma, np. sklep internetowy, spodziewa się corocznego nawału zamówień przed świętami Bożego narodzenia. Co robią jej właściciele?
Z jednej strony zachęcają potencjalnych klientów specjalnie przygotowanymi na ten czas ofertami ("tańsze płyty na gwiazdkę", "zapakuj swój prezent w świąteczny papier"), z drugiej robią wszystko by wzmożony ruch został obsłużony bez większych wpadek. Biura pracują dłużej, a internetowe łącza mają zapas przepustowości, dzięki któremu serwis internetowy przetrzyma atak Internautów znajdujących się w stanie zakupowej gorączki. Tego typu działania widoczne były w tym roku w całym handlu. Salony EmPiku były otwarte dłużej niż normalnie, Media Markt w niedzielę 23 grudnia działał do północy, a w niektórych sklepach prezenty można było kupić jeszcze w wigilijne południe.
Święta minęły i choć część upominków nie dotarła do klientów min. w wyniku zbyt niskiej wydajności Poczty Polskiej, handlarze już zaczynają kusić wyprzedażami, które pozwolą na wyczyszczenie magazynów z pozostałości wcześniej zgromadzonych zapasów. Przed nami jeszcze tylko sylwestrowe szaleństwo i będzie można w spokoju wejść w kolejny rok kalendarzowy. Nie wszystkim jednak ten spokój będzie dany, a już z pewnością nie osobom, które nie wymieniły jeszcze dowodów osobistych na nowe.
Czytaj dalej »
Tematy: Państwo i polityka · Społeczeństwo
Portal Dziennik.pl opublikował tekst pt. "Każda rodzina dostanie po kilka tysięcy złotych". Autor (autorzy? autorka?) wylicza czynniki, które mają pozytywnie wpłynąć na budżet przeciętnego gospodarstwa domowego w roku 2008. Mamy więc ulgę prorodzinną, waloryzację rent i emerytur, obniżkę składki rentowej, podwyżkę płacy minimalnej, nowe zasady odliczania 1 proc. podatku dochodowego na wybrane organizacje społeczne oraz wydłużenie urlopu macierzyńskiego.
Wydaje mi się, że w artykule nieprawidłowo opisany został wpływ trzech z wymienionych czynników.
Obniżka składki rentowej
Od stycznia 11,8 mln pracowników otrzyma wyższe płace netto: część składki opłacana przez pracownika zmniejszy się o 2 proc. (zmaleje z 3,5 proc. do 1,5 proc. tzw. podstawy wymiaru). W rezultacie osoba, która do końca grudnia zarabiała np. 3 tys. zł brutto, dostawała na rękę 2085,12 zł. Od stycznia jej pensja netto będzie wyższa o prawie 50 zł i wyniesie 2134,72 zł. Zyskają także pracodawcy, spadnie bowiem opłacana przez nich część składki. Każde 1000 zł brutto pensji zatrudnionej u nich osoby będzie będzie od Nowego Roku kosztowało 20 zł mniej.
Niezależnie od zapisu w ustawie nie ma czegoś takiego jak "część składki opłacanej przez pracownika" i "część składki opłacanej przez pracodawcę". Wszelkie koszty pozapłacowe takie jak składka na ubezpieczenie społeczne, składka rentowa czy zdrowotna można traktować jako całość, formę wysokiego podatku nałożonego na pracę. Kto ponosi te koszty w rzeczywistości? Przede wszystkim pracownik i to niekoniecznie w proporocjach wskazanych przez ustawodawcę.
Czytaj dalej »
Tematy: Rynek pracy
Do: Bogdan Świąder (bogdan.swiader@infor.pl)
Szanowny Panie,
Pragnąłbym odnieść się do komentarza Pana autorstwa, który ukazał się w “Gazecie Prawnej” nr 245 (wtorek, 18 grudnia 2007). Chodzi mi o następujące fragmenty:
Dla świętego spokoju fundusze pobierają podatek przy przenoszeniu jednostek uczestnictwa w ramach subfunduszy.
(...)
Wolą się nie narażać i cicho siedzieć. Prawdę mówiąc, korzystają na tym podwójnie, bo mają spokojny sen, a 19-proc. podatek i tak obciąża inwestora.
Bezpośrednio traci inwestor, to prawda. Niemal jedna piąta zysku wypracowanego przez instrument, w który włożył pieniądze, odprowadzona zostaje do budżetu. Niestety, straty ponoszą także TFI i prowadzone przez nie fundusze. Dzieje się tak z trzech powodów.
Czytaj dalej »
Tematy: Korespondencja · Podatki · Portfel · Rynek kapitałowy
Wersja popularna:
- Dlaczego policja ściga pijanych kierowców?
- Ponieważ są poważnym zagrożeniem dla życia pozostałych uczestników ruchu drogowego.
Wersja alternatywna:
- Dlaczego policja ściga pijanych kierowców?
- Pijani kierowcy nie są profesjonalnymi przestępcami i stosunkowo niewielkie nakłady na ich wykrywanie mogą poprawić policyjne statystyki niekoniecznie poprawiając ogólny poziom bezpieczeństwa praworządnych obywateli. Za obywatela praworządnego uznaję osobę, która zazwyczaj trzyma się reguł zawartych w polskim prawie, a czynności noszące znamiona przestępstwa nie są dla niej głównym zajęciem, ani zarobkowym ani hobbystycznym. Jest to definicja nieprecyzyjna ale zupełnie wystarczająca.
Czytaj dalej »
Tematy: Państwo i polityka